środa, 25 listopada 2009

Króliczek z ciekawą historią...

Podobno dzisiaj mamy Światowy Dzień Misia, dlatego pozostanę w świecie zabawek. Nie będzie jednak o misiu; po pierwsze - z przekory, po drugie - misiek był ostatnio. Dzisiaj będzie o pewnym króliku...
Nie pamiętam już na jakich "starociach" wygrzebałam książkę "Zabawki z tkanin" z 1957r. Jest dla mnie jak relikwia. Mało, że okazała się skarbnicą wiedzy o szyciu zabawek (opisy całych procesów technologicznych), to jeszcze zawierała -zatknięte za papierową zakładeczkę- wykroje na wszystkie opisane zabawki. Kompletne! Na stronie tytułowej przybita pieczątka Spółdzielni Pracy Zabawkarsko-Galanteryjnej z adresem: Puszczykowo ul.Poznańska 29. Poszukałam, poszperałam, popytałam i co się okazało? Pieczątka nie jest fikcją... Okazuje się, że w podpoznańskim Puszczykowie taka  Spółdzielnia kiedyś była i szyto w niej wszystkie zabawki zamieszczone w książce. Postanowiłam powoli wskrzeszać te "pluszaki - szmaciaki", oczywiście w wersji mojej własnej. Na pierwszy ogień poszedł królik o dźwięcznym imieniu Pif (imię zachowałam w oryginale)... Powiększyłam na ksero wykrój o połowę w stosunku do wersji oryginalnej, w której to wersji królik uszyty był z pluszu, a wnętrza uszu miał z... ceraty! Brrrr! Mojego postanowiłam uszyć techniką "crazy patchwork". W ostateczności wyszedł taki pastelowy cudaczek, o wysokości ok. 55cm wraz z uszami. Na razie jeszcze nie znalazł innego domu - jest u mnie.

3 komentarze:

  1. Króliczek pojechał do Gdańska razem z pledem "Apple Core" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalazłam ściągawkę i inspirację, dzięki. Króliczek, mam nadzieję, zostanie w niedługim czasie "urodzony" dla mej Anusi (cały jeden rok za kilka dni)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się bardzo! Czekam oczywiście na efekt końcowy :)

    OdpowiedzUsuń