wtorek, 22 grudnia 2009

Double Wedding Ring


Tak sobie dzisiaj przeglądałam tego mojego bloga i doszłam do wniosku, że nie ma tutaj mojego najukochańszego, patchworkowego "dziecka". Pledzik uszyłam jakieś półtora roku temu i był wtedy moim największym osiągnięciem. Pamiętam, kilka lat temu ktoś mi powiedział, że osiągnęłam poziom mistrzowski w patchworkowaniu. Odpowiedziałam wtedy, że będę mogła powiedzieć o mistrzostwie, jeśli uszyję Double Wedding Ring  (a konkretnie Indian Wedding Ring) z więcej niż 1500 kawałków... I zrobiłam to! Szyłam go bardzo długo. Jest caluteńki wypikowany ręcznie, z ponad 1600 kawałków (coś około 1648 chyba). Mnóstwo pracy, ale wyszedł przepięknie. Wymiary: 180 x 235 cm. Żeby uzyskać głęboki relief zastosowałam bardzo grubą ocieplinę. Spodnia warstwa jest poddrapowywana, aby zapewnić quiltowi długowieczność... Było na niego wielu kupców, ale postanowiłam, że ten egzemplarz zostanie u mnie. W przyszłości będzie zdobił mój wymarzony, wiejski dom. Poza tym, głęboko wierzę, że każda ręczna robota przenika energią osoby, która ją tworzy. Kiedy szyłam ten pled, towarzyszyły mi różne, bardzo skrajne emocje: choroba mojego taty, moje problemy ze zdrowiem, problemy mieszkaniowe, uczuciowe, śmierć przyjaciela, ale też wiele radosnych i szczęśliwych chwil. To wszystko "siedzi" gdzieś w tym quilcie i tak już zostanie... Nie robię jednak problemu, jeśli ktoś chce mieć takie cacko u siebie, ponieważ praca nad tego rodzaju wzorem jest dla mnie zawsze wyzwaniem. Może ze względu na jego pracochłonność i całą wiedzę patchworkową, jaką należy się wykazać, aby go uszyć.

6 komentarzy:

  1. Jej! Cudny jest! Nadziwic sie nie mogę! Ile ja bymm dała za to ,żeby takie umieć szyć! Ale ja jełop maszynowy jestem:))) Cuda robisz.
    pozdarwiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny jest jestem pod wrażeniem. I ręczne pikowanie !?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, Joasiu - ręczne pikowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kochana to co tutaj zobaczyłam... nie wiem co powiedzieć, chyba przestanę się chwalić moimi wypocinami, bo az wstyd mi się zrobiło, zę ja dumna z moich drobnostek byłam :):):) Dla mnie jestes mistrzu, padam na kolana :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, dzięki Mirelko... Aż zaczęłam się rumienić :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. No powiem, że wymiękłam i chciałabym zamówić takie cudo, tylko w innej kolorystyce. Dla mojej córki, która lubi barwy ziemi, takie przełamane szarościami zielenie i beże. Czy na grudzień tego roku byłoby to możliwe? Proszę o kontakt z mojej strony www.

    OdpowiedzUsuń