piątek, 29 stycznia 2010

Logika służb drogowych...

Poznań... Wczorajszy poranek. Po godzinie ósmej... Muszę przepchać się samochodem z Rzeczypospolitej w okolice Rynku Wildeckiego. W nocy nasypało sporo śniegu; chyba najwięcej tej zimy. Jadę i widzę samochody telepiące się przez zwały nieodśnieżonej brei i pieszych brnących po kolana w zaspach. Na całej trasie ani jednej piaskarki, ani jednego pługu śnieżnego... I nagle... Jest! Stojąc na światłach na skrzyżowaniu przy dworcu autobusowym zauważam pierwszy pług!.. A właściwie mały traktorek zaopatrzony z przodu w łopatę, przypominający miniaturowy spychacz. Co odśnieża traktorek? Nie jezdnie, nie chodniki, nie okolice wejść do przejścia podziemnego... Traktorek jeździ po parku, robiąc regularne kółka wokół pomnika Powstańców Wielkopolskich! Tak... Wypada dbać o naszych powstanców... A nuż któremuś z nich przyjdzie do głowy zejść z pomnika, by pospacerować po zaśnieżonym mieście i pechowo wpadnie w zaspę lub złamie nogę. My, żywi mieszkańcy Poznania, jakoś sobie poradzimy :/
Dzisiaj dostałam maila od czytelniczki mojego bloga z zapytaniem, czy wyłącznie patchworkuję, czy też param się innymi pracami rękodzielniczymi. Najwięcej czasu poświęcam patchworkowi, ale od czasu do czasu coś "popełnię" np. szydełkując, dziergając na drutach, haftując, szyjąc... Dla przykładu czerwony szalik wydziergany chyba w listopadzie. Ma długość ok. 180 cm. Szalik został już "nabyty" i pojechał do Dzierżoniowa :) Mam nadzieję, że tej zimy jest bardzo przydatny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz