poniedziałek, 18 stycznia 2010

Psia inwigilacja?

W dniu dzisiejszym moja Nuka została po raz pierwszy "wylegitymowana" przez strażników miejskich. Sprawdzono, czy nie uchyla się przed noszeniem przy sobie dowodu osobistego w postaci czipa ;)... Zaczipowałam ją właściwie "rzutem na taśmę", czyli dokładnie w ostatnim dopuszczalnym terminie - 31 grudnia. Tym sposobem zaoszczędziłam jej wcześniejszych stresów... I chociaż jako "animals" powinnam popierać słuszność czipowania psów, moje odczucia z tym związane są co najmniej mieszane. Tłumaczenia, że "to tylko takie maleństwo, jak ziarenko ryżu" też do mnie nie przemawiają. Oczywiście, nam "animalsom" ogromnie ułatwia to działania, ponieważ łatwiej namierzyć właściciela psiaka przywiązanego do drzewa w lesie, który nie wpasował się w termin urlopu swojego pana. Łatwiej odprowadzić do domu trzęsące się "nieszczęście", które zerwało się ze smyczy w huczną, sylwestrową noc i z trwogą w sercu wciska się w kąt jakiegoś napotkanego śmietnika. Myślę jednak, że nie tędy droga... Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja... A skoro czip to takie "maleństwo" bardzo ułatwiające życie, proponuję, aby zaczipować wszystkich Polaków, a potem regularnie wszystkie przychodzące na świat noworodki. Następnie zaopatrzyć w czytniki wszystkich zainteresowanych naszymi danymi, tzn.: policję, straż miejską, urzędników w urzędach i bankach, "kanarów" w środkach komunikacji, panie rejestratorki w przychodniach, strażaków, personel karetek pogotowia, panie w okienkach pocztowych........ słowem - wszystkich, dla których nasz numer PESEL jest rzeczą świętą. Jakież to praktyczne! Państwo zaoszczędzi na drukowaniu dowodów osobistych; nikt nie powie, że zapomniał dowodu; nie będzie problemu z identyfikacją zwłok (podobno taki czip można odczytać nawet kilkanaście lat po śmierci); osobnika, który potężnie przesadzi z promilami, nie trzeba będzie niepotrzebnie wybudzać z błogiego snu - obsługa izby wytrzeźwień sama sprawdzi, kogo gości ... Same korzyści!
Dzisiaj bliźniacza wersja dziecięcej kołderki z pieskiem i balonikami - tym razem jest to wersja dziewczęca :) Właściwie, to ta kołderka była pierwsza i po jej obejrzeniu klientka poprosiła o wersję niebieską, chłopięcą (zamieszczoną na blogu wcześniej). Ta dzisiaj prezentowana cały czas czeka na swoją "małą właścicielkę" :) Wymiary: 57 x 71 cm.

2 komentarze:

  1. Kołderka jedzie jutro do Radomia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ludzie się nie dadzą zachipować.. wielu woli pozostawać anonimowymi nieraz, no i zaraz by się powoływali na ustawę o ochronie danych osobistych. Niektórzy by zaraz chipy usuwali, albo podmieniali na fałszywe :)..no może za 50 lat będzie już taki obowiązek i lepsze techniki ;)..są już też projekty, żeby zapisane były wszystkie przebyte choroby, szczepienia, leczenia, i każdy lekarz miałby od razu pełny przegląd zdrowia..
    A co do piesków jeszcze, co ma wspólnego z ekologią zbieranie psich kup do foliowych torebek ?..jak taka kupa ma się szybko rozłożyć, i gdzie potem trafiają z pojemników..przypomina to przerzucanie z jednego miejsca w drugie..jeszcze, żeby te torebki były biodegradalne :/

    OdpowiedzUsuń