piątek, 12 lutego 2010

Dwa dni do Walentynek...

...wszystkich opętał jakiś walentynkowy szał, a ja nie mogę nawet wyjść do sklepu, żeby wszystkim bliskim memu sercu kupić głupiego lizaka :) Trzeci raz tej zimy ścięło mnie z nóg. Pewnie po tej wyprawie na dokarmianie ptactwa... Na początku lutego już mnie łamało, ale oczywiście nie do końca to odleżałam i teraz mam za swoje - wróciło ze zdwojoną siłą... Nie lubię chorować, tym bardziej, że robota leży. Aż się boję otwierać skrzynkę mailową, bo za każdym razem jakieś potencjalne zamówienie :)... Poza tym choroba wyzwala u mnie jakieś wybitne talenty do psucia wszystkiego. Tak coś pogrzebałam w ustawieniach bloga, że usunęłam nagłówek z jego nazwą... A był taki ładny, stylizowany, z kwiatuszkami... W ogóle stwierdziłam, że chyba czas zmienić grafikę. To znak, że wiosna idzie :D
Wracając do zbliżających się Walentynek... Od dwóch tygodni wszystko, co związane z moim szyciem, kręci się wokół nich, czyli albo jest czerwone, albo ma kształt serca. Chociaż... Zaskoczyła mnie klientka na Pakamerze, która na walentynkowy prezent kupiła ode mnie breloczek z... kotkiem :D Złamała schemat :)
To dzisiaj dwa komplety serduszek - breloczków "dla dwojga". Obydwa "poszły" dość szybko - jeden do Warszawy, drugi do Łodzi.

1 komentarz:

  1. Witam Cię Małgosiu:)Trafiłam tu przez zupełny przypadek, "skacząc" sobie po tematach związanych z patchworkiem...bo sama jestem absolutną miłośniczką tej techniki:)I ten "przypadek" okazał się jak najbardziej...szczęśliwym, bo oto natrafiłam na wspaniałe miejsce sieciowe, płne patchworkowych cudów:)Zaraz wpiszę sobie Twój adresik do ulubionych, by mieć go zawsze pod ręką:)Serdeczne ślę pozdrowienia, ze swojego "świata z łatek", Ewa:)!

    OdpowiedzUsuń