niedziela, 21 marca 2010

"Apple Core" - Tutorial - cz.1

Niedziela - niedzielą, a ja zaczynam "ogryzkowy" tutorial. Będzie się ukazywał w odcinkach i dzisiaj część pierwsza... Może na początek coś z historii i "istoty" samych "ogryzków", bo fajnie wiedzieć, co się szyje :)...
Wzór "Apple Core" zalicza się dzisiaj do klasyki patchworku amerykańskiego, chociaż... Należy do  patchworkowej rodziny "Charm", tej samej, do której zalicza się takie wzory, jak: Diamond, Hexagon, Thimble, Honeycomb i inne. Ich początek sięga nawet epoki wiktoriańskiej. Kołdry szyte według tych wzorów nazywano dawniej "kołdrami żebraków" lub "kołdrami biedaków", ponieważ z zasady każdy ich element powinien być uszyty z innej tkaniny, zarówno pod względem faktury, jak i kolorystyki. Inaczej można powiedzieć, że zasadą w ich szyciu jest brak wszelkich zasad :D Im bardziej kolorowe i "przypadkowe" - tym piękniejsze. Patchworki z rodziny "Charm", trochę zapomniane pod koniec XIX w., przeżyły swój renesans w Stanach na przełomie lat 20-tych / 30-tych XXw. Obecnie znów rośnie zaiteresowanie nimi, a ich ceny raczej nie wskazują na to, by były to "kołdry biedaków" :)
Wracając do tutorialu... Pokażę Wam dwa rodzaje "ogryzków", z których ja korzystam: jeden o bardziej zaokrąglonych kształtach, drugi - mniej.
Obydwa szyje się identycznie, aczkolwiek ten drugi jest zdecydowanie łatwiejszy "w obsłudze" z uwagi na mniej zaokrąglone łuki. Ciekawszy efekt wizualny dają jednak te pierwsze i ja osobiście częściej je stosuję, co zresztą widać po baaardzo zużytym szablonie :) Problem z "ogryzkami" polega na tym, że trudno wymierzyć dokładnie wielkość gotowego patchworku. Jak wiadomo, każdy patchwork składa się z tzw. bloków, czy jak kto woli - segmentów. Tutaj jeden blok stanowią dwa "ogryzki" - jeden poziomy, jeden pionowy. Jakkolwiek byśmy nie mierzyli, zawsze w jakimś wymiarze musimy pójść na kompromis - albo w długości, albo w szerokości. W pledzie, który ja będę szyła na potrzeby tutorialu, "kompromisem" jest szerokość - będzie o jakieś 6 cm większa, niż zakładana na wstępie.

"Ogryzki" kroimy z zachowaniem nitki prostej (strzałki na szablonie) i dodatkami na szwy, odpowiadającymi najczęściej szerokości stopki do maszyny (moje dodatki to 5mm, zawarte już w szablonie). Dobrze jest również zaznaczyć od razu środki zarówno na łukach wklęsłych, jak i wypukłych. Tym sposobem wykroiłam wszystkie potrzebne "ogryzki" - w moim przypadku 216 sztuk :)
Już na etapie ustalania wielkości gotowego patchworku określimy ile "ogryzków" wejdzie nam w każdy poziomy pas. U mnie będzie 12 sztuk w każdym rzędzie. Układamy sobie "ogryzki" w rzędach, nie przejmując się jakąś szczególną "logiką" w doborze poszczególnych kawałków :) No, chyba, że ktoś z góry założy sobie bardziej "układny" patchwork ;)...

Spinamy szpilkami poszczególne elementy w oznaczonych wcześniej miejscach: środek i narożniki. Poza tym dla ułatwienia dodajemy dodatkowo po 2-3 szpilki pomiędzy nimi.
Szyjemy na szerokość stopki. Łuki szyje się dość trudno. Musimy cały czas pilnować, aby nie robiły się zakładeczki, czyli -stosując określenie krawieckie- "wdajemy" materiał. Dokładnie tak, jak wdaje się główkę rękawa przy wszywaniu w podkrój pachy. Dla lepszej manipulacji tkaniną, usuwamy każdą szpilkę, przez którą przejedzie maszyna (dzięki czemu nie "blokujemy" elastyczności tkaniny). Łatwiej szyje się również, kiedy wklęsła część "ogryzka" znajduje się na wypukłej. Korzystajcie z tego luksusu, ponieważ kiedy zaczniemy zszywać ze sobą rzędy poziome, już tak nie będzie :) Będziemy wtedy miały u góry na zmianę: jeden wklęsły "ogryzek", jeden wypukły.
Tak wyglądają pozszywane "ogryzki" po lewej stronie...
... a tak po prawej...

Tym sposobem zszywamy wszystkie potrzebne rzędy poziome.
Cdn. ... :D 

8 komentarzy:

  1. O matko!!!
    I ja powiedziałam że "uszyłam" patchwork?!
    Wstyd wspominać nawet.

    Podziwiam Twoje prace, podziwiam cierpliwość i dokładność każdej z nich.

    Muszę się bardzo poważnie zastanowić nad "uszyciem" kołderki dla synka. Chyba że golnę sobie wczesniej litr neospasminy, to może chociaz ścieg będzie prosty:)
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
  2. rety!!! ile pracy! podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgoś,jestem pełna podziwu i wątpliwości, czy to na moje nerwy.Efekt super, jednak ja wybieram łatwiznę, czyli żadnych ogryzków i zaokrągleń- to mnie przerasta!

    OdpowiedzUsuń
  4. cierpliwość, cierpliwość, i jeszcze raz cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, dziewczyny... nie ma co się przerażać. Na początek można uszyć coś niewielkiego: bieżnik, makatkę, dziecięcą kołderkę lub... kołderkę dla lalki :) Nie musi to być od razu duży pled! Dosłownie z kilku "ogryzków" w paru rzędach... Zobaczycie, jaką będziecie miały frajdę po uszyciu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne rzeczy tworzysz, niesamowite! Ja nawet jeszcze nie będę próbować, wystarczy mi na razie umiejętność szycia linii prostych ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo dziękuję za cały tutorial - już chyba ze trzy razy go czytałam :)

    czy jest jakaś "metoda" żeby sobie taki szablon ogryzka narysować? próbowałam rysować sama, ale ciągle któryś bok wychodzi mi krzywo :( z góry wielkie dzięki za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ Szanowne Damy: wymiar pracy jest do ustalenia na początku - kazdy ogryzek to kwadrat z wycietymi (wygryzionymi) kawaleczkami po bokach i przyklejonymi w tym samym wymiarze na gorze i dole wzorca. To jednoczesnie mówi, jak zrobic wzorzec.
    Sa w sieci: wystarczy wyswietlic i odrysowac przykladajac kartke ( pergaminową) do ekranu. Takie podswietlane pudelka sa stosowane w technikach przenoszenia wzorów haftów

    OdpowiedzUsuń