czwartek, 29 kwietnia 2010

Odetchnęłam...

ale nie do końca... Moje starsze dziecię przez trzy dni "produkowało" się na egzaminie gimnazjalnym. O ile dzisiaj byłam nieco spokojniejsza, bo pisała test językowy, a z  angielskim nieźle sobie radzi, o tyle dwa poprzednie dni trochę mi nerwów nadszarpnęły. Z "polakiem" u niej różnie bywało, a i z matematyką miewała "nie po drodze" :/  W ogóle zauważyłam, że dzisiaj młodzież podchodzi do takich egzaminów na większym luzie, niż my kiedyś. Pamiętam, jak telepało mną, kiedy zdawałam do liceum... Pamiętam też moją maturę (chociaż polskiego się nie bałam). A dzisiaj słyszę: "Eeeee, bęęęędzie doooobrze!!! Daaaamy raaaadę!!!"... Teraz pozostaje czekać na wyniki egzaminów, zmobilizować ją do popracowania nad ocenami na świadectwie, no i mieć nadzieję, że dostanie się do swojej wymarzonej szkoły. Córcia wybrała technikum architektury krajobrazu :)
A teraz kolejna moja poduszka w patchworku klasycznym, z quiltingiem maszynowym. Taka trochę prowansalska w wyrazie :) Pojechała do Stanisławic :)

4 komentarze:

  1. Poduszka super, a moja córa też za rok będzie pisać taki egzamin, trzymam więc kciuki za wyniki! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. trzymam kciuki, my w tym roku "zdajemy maturę"

    OdpowiedzUsuń
  3. No, to trzymam kciuki za zdaną maturę :)... Annaszo, ja w przyszłym roku będę miała "powtórkę z rozrywki", bo młodsz córcia jest o klasę niżej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym roku po raz kolejny kończę podstawówkę, a mam wrażenie ,że to mój egzamin.Po raz trzeci zastanawiam się Jak przez to wszystko, czyli podstawówki, gimnazja, licea i studia przebrnęłam i ile mi jeszcze tej cierpliwości zostało...

    OdpowiedzUsuń