wtorek, 6 kwietnia 2010

Pierwsza jaskółka...

Wypatrzyłam dzisiaj pierwszą tej wiosny jaskółkę:) To znaczy (a przynajmniej mam taką nadzieję), że zima odeszła na dobre. Zawsze w takiej chwili przypomina mi się stara legenda Inuitów kanadyjskich o tym, skąd się wzięły jaskółki...
   Pewnego słonecznego dnia, inuickie dzieci pobiegły nad urwisko, nieopodal wioski i zajęły się lepieniem domków z gliny. Tak im się ta zabawa spodobała, że robiły to kolejnego dnia, i kolejnego, i kolejnego... Doszły do niebywałej wprawy, a ich domki były coraz piękniejsze. Za każdym razem ich zabawie przyglądał się z ukrycia Kruk. Któregoś dnia Kruk postanowił zamienić dzieci w jaskółki. Dlatego jaskółki bardzo lubią lepić swoje gniazda na urwiskach lub blisko ludzkich siedlisk... I są bardzo wesołymi, ruchliwymi ptaszkami - jak na dzieci przystało :)))
   Nie mam, niestety, żadnej swojej pracy, która mogłaby się kojarzyć z jaskółkami, ale zrobiło mi się jakoś tak wesoło, że wkleję poduszkę, uszytą w ubiegłym tygodniu. Taka barwna, kwiecista, wiosenna... Z wzorem "niedźwiedziej łapy"... Uwielbiam "niedźwiedzie łapy"!!! Bez względu na to, jaką tkaninę się zastosuje - ten wzór nigdy nie zawodzi. Dodam, że jest szczególnie lubiany przez dzieci :) Kiedyś uszyłam dość duży pled z "łapami" w tonacji biało-niebieskiej. Ręcznie wypikowany. Fajny! Pojechał do Pionek, pod Radom. Niestety, fotek nie mam, bo mi je moja Cyntia wykasowała z cyfrówki :/ Musicie mi wierzyć na słowo ;)... Aha! Poduszka pojechała dzisiaj aż pod Kraków...

7 komentarzy:

  1. Prześliczna poduszka :) A wiosna już przyszła, tylko u mnie jakoś tak się chłodniej po świętach zrobiło :( ... i deszcz siąpi ... i nawet pierwsza wiosenna burza przeszła nad okolicą :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna ta poduszka.Przeglądałam i inne Twoje prace.Bardzo utalentowane te Twoje paluszki.Podziwiam za wytrwałość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka piękna legenda.
    Uwielbiam takie historie.
    Poduszka przepiękna, kolorystyka rzeczywiście iście wiosenna. A jeszcze ten nadruk chabrów - normalnie łąką zapachniało...

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poduszka prześliczna. Podziwiam Twoją pracowitośc, każdy Twój wyrób wymaga wiele pracy i wytrwałości, a jaki efekt.... Gratuluacje!!! Zazdroszczę talentu:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna opowieść i piękna poducha! A ja niedźwiedzich łap jeszcze nie szyłam, choć ten wzór bardzo mi się podoba:)
    Trafiłam na ten blog, dzięki Twoim odwiedzinom u mnie:) Zachwycam się Twoimi pracami, są cudne!!! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja widziałem bociana lecącego prawie nad centrum Warszawy :..a dlaczego ta 'ósemka' nazywa się niedźwiedzia łapa ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To nie "ósemka" nazywa się "niedźwiedzia łapa", a pojedynczy segment zszyty z kawałków. Przypomina trochę łapę z pazurami :)

    OdpowiedzUsuń