wtorek, 18 maja 2010

U Was też tak leje???

...Bo u mnie w Poznaniu masakra. To, co dzieje się od kilku dni za oknem, przytłacza mnie całkowicie. Najchętniej bym się zaszyła z książką i gorącą herbatą pod cieplutkim patchworeczkiem. Z deszczowej nostalgii skutecznie wybawia mnie jednak ogrom pracy nad barwną, dość dużą makatą... Od kilku dni leży też do sfotografowania czarny bieżnik, ale światło jest tak fatalne, że w połączeniu z moim brakiem talentu do wszelkich form fotografii, efekt byłby opłakany... Czekam... Czekam na to, by chociaż raz wrócić ze spaceru z psem suchą stopą (i suchą łapą)... By moja Ke Tonga mogła w końcu wyjść na trawnik i pobuszować w swoich ulubionych kwiatach mniszka... By moje roślinki w skrzynce mogły wywędrować z parapetu na klatce schodowej na balkon, bo powoli zaczynają dziczeć. Jakieś takie wiotkie, a wybujale długie się porobiły.
Żeby chociaż na blogu zrobiło się jasno i pogodnie, wstawię podusię dziecięcą z aplikowaną Sunbonnet Sue. Całkiem niedawno znalazła małą właścicielkę :)

5 komentarzy:

  1. Ja tak tylko na szybko - przywitalnie :) - ogromnie się cieszę znalezieniem kolejnego krajowego patchworkowego bloga, bom miłośniczką wielką tematu :) To i zajrzę czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj pada pada..i końca nie widać..szkoda mówić..najchętniej by się przespało te dni ;)..na balkon to i tak możesz wystawić, jak nie ma przymrozku to nic im się nie stanie, i podlewanie odejdzie :)..tylko żeby miały dziurki w dnie na odpływ wody :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj lelje leje i to porządnie. Rzeka niedaleko w lasku zaczeła na nim królować. A spacerki jak nie pada bardzo to chociaż 5 minutowe z Alusia mamy. Biedna Alusia już w domku wysiedzieć nie może i nie dziwie sie... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie dziś już nie pada.Na szczęście.A co uczynił deszcz możesz zobaczyć u mnie.Mam córkę w Poznaniu i wieści miałam na bieżąco.Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie część miasta zalana i jeszcze pada

    OdpowiedzUsuń