środa, 29 września 2010

Trochę o ptakach...

Od wczoraj nad Poznaniem ciągną klucze dzikich gęsi. Ogromne, majestatyczne. Uwielbiam na nie patrzeć jesienią, kiedy odlatują i wiosną, kiedy wracają. Stojąc rano na przystanku tramwajowym miałam ochotę zawołać: "Hej! Zabierzcie mnie z sobą!" :( Aczkolwiek, gdybym z nimi odleciała, nie wiem, czy chciałoby mi się wracać na wiosnę...
Skoro poruszam dzisiaj ptasi temat, muszę napisać o smutnym zjawisku :( Otóż "Klub Gaja", na prośbę mieszkańców Bielska-Białej, podjął działania, mające na celu ochronę ptaków przed rozbijaniem się ich o ekrany akustyczne rozstawiane przy ruchliwych ulicach. Siła uderzenia ptaka w ekran jest tak duża, że nie daje mu żadnych szans na przeżycie. W Bielsku-Białej pod ekranami znaleziono wiele martwych ptaków, również z gatunków chronionych, m.in. bogatkę, modraszka, rudzika, piegżę, zimorodka, kapturka, cierniówkę, ba!... nawet kanarka! Okazuje się, że problem nie dotyczy tylko tego miasta. Idąc dzisiaj na kurs, wzdłuż ul. Baraniaka po stronie Jeziora Maltańskiego (tuż za Galerią), pod ekranem, który ciągnie się zaledwie na odcinku kilkudziesięciu metrów, zauważyłam dwa martwe ptaki! Przypuszczalnie leciały od strony miasta w kierunku drzew nad jeziorem. Nie doleciały, niestety :( Kolejny dowód na to, że cywilizacja, chroniąc człowieka (a właściwie dbając tylko o jego komfort), zabija inne, niewinne istoty. Z każdym rokiem "wykradamy" ptakom przestrzeń, po której mogłyby się swobodnie poruszać. Za parę lat w miastach trudno będzie natknąć się na inne ptaki, poza gołębiami, srokami, łabędziami i kaczkami na parkowych stawach. Już teraz nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałam w Poznaniu wróbla!.. I kiedy dzisiaj tak patrzyłam na te dwa martwe ptaki, pomyślałam sobie, że gdybym znała język ptasi, chodziłabym wzdłuż ekranów akustycznych, zawracała wszystkie lecące na pewną śmierć i wręcz wymuszała na nich, by obierały azymut na Grey Wolfa :))) A, niech tam... Najwyżej Henry mnie zabije, ale uważam, że u Niego czułyby się bezpiecznie :)))
Pozostając przy ptasim temacie, dodam dzisiaj trzy poduszki z kaczkami. Takie pomarańczowo-energetyczne ;) Pierwsza sprzedana (pojechała w ubiegłym tygodniu do Warszawy), pozostałe dwie czekają na nowych właścicieli ;)


4 komentarze:

  1. Cieszę się, że ktoś poza mną i moją rodziną, przejmuje się losem ptaków, i w ogóle je dostrzega. Muszę przyznać, że nie wiedziałam o niebezpieczeństwie jakie stwarzają ekrany.
    Teraz przygotowuję się do sezonu zimowego w tamtym roku sikorki zjadły mi ponad 10 kg karmy. Muszę robić zapasy.
    Pozdrawiam. Druga wrażliwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nom bez ptaków byłby inny świat..Tu gęsi nie latają, tylko klucze żurawi ;p..raz widziałem parę kaczek lecących, widocznie zabłądziły ;)..a wczoraj u sąsiada latało stado drozdów chyba, najpierw objadły całą czeremchę, a teraz chciały się dobrać do winogron :)
    Wróble giną, dlatego że mają coraz mniej miejsc lęgowych, bo wszystkie otwory wentylacyjne w blokach teraz są okratowane !
    Tak, tak kieruj, ja przyjmę wszystkie, miejsca tu dość :]
    A na tych ekranach są nalepione czarne sylwetki ptaków ?..podobno to pomaga, bo zauważają wtedy przeszkodę.
    Taką sama przeszkodą są elektrownie wiatrowe, czyli wysokie słupy ze skrzydłami.

    A poduszeczki śliczne, kaczuszki jak żywe, aż chciałoby się główkę przyłożyć ;)..tylko szkoda, bo zaraz by się pobrudziły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okazuje się, że ekrany z nalepionymi sylwetkami ptaków nie zawsze zdają egzamin :( W związku z tym Klub Gaja wniósł o oklejenie tychże ekranów pasami kolorowej folii. Może to pomoże?

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo odblaskowej lub fluorescyjnej..

    OdpowiedzUsuń