niedziela, 17 października 2010

"Bezludna wyspa"

Dzisiejszy dzień w całości poświęciłam pracom papierkowym, których nie lubię. Tak to już jest co miesiąc, że kiedy zbliża się wielkimi krokami 20-ty (US!), szperam po wszystkich teczkach, szafach, półkach, torbach, kieszeniach w poszukiwaniu faktur, rachunków, dowodów itp. do księgowania. W tym jestem niepoprawna - mam straszny bałagan w papierach ;/... Kiedy tak dzisiaj szperałam w mojej przepastnej torbie, znalazłam przy okazji kartkę z dziwnym ćwiczeniem, którą wcisnęła mi do ręki kilka tygodni temu pewna pani psycholog z poradni rodzinnej. Pani zajmuje się tzw. terapią związków, czyli "skleja" lub próbuje "sklejać" to, co się da, pomaga "naprowadzić" kiedy kobieta waha się między dwoma mężczyznami... lub mężczyzna między dwiema kobietami ;) Ponoć to ćwiczenie totalnie otwiera oczy na to, z kim powinniśmy spędzić resztę życia i -w opinii tej pani- często terapia kończy się szczęśliwie na 1-2 wizytach. Ja "poćwiczyłam" sobie dopiero dzisiaj i przyznam szczerze, że faktycznie wiele mi to uświadomiło, więc podzielę się z Wami tym ćwiczeniem - może komuś pomoże, może utwierdzi w przekonaniu, że "to jest to"... Ma ono tę samą formę dla mężczyzn i dla kobiet. Cytuję słowo w słowo z kartki:
..."Wypływasz w rejs statkiem. Na pokładzie oprócz Ciebie znajdują się wszyscy mężczyźni / wszystkie kobiety, z którymi kiedykolwiek byłaś / byłeś, z którym / z którą obecnie jesteś i z którymi chciałabyś / chciałbyś być ewentualnie w przyszłości. Bawicie się świetnie. Nadciąga burza. Sztorm. Statek tonie. Jesteś jedyną uratowaną osobą, którą fale wyrzucają na bezludną wyspę. Jednak Bóg okazuje się dla Ciebie łaskawy. Chce podarować Tobie jednego towarzysza / towarzyszkę z tych, którzy / które byli / były na pokładzie. Kogo wybierzesz??? Weź pod uwagę, że na bezludnej wyspie będziecie tylko WE DWOJE! Nie będzie możliwości powrotu do cywilizacji! Spędzicie tam resztę życia!.. Kogo widzisz obok siebie?.. Zapewne jeszcze się wahasz, więc uświadom sobie, że na wyspie nie ma sklepów, kin, teatrów, rozrywek, domów, aptek, szpitali, urzędów. Nie ma innych ludzi. Nie ma Waszych rodzin. Stoicie na brzegu wyspy bez niczego, tak, jak morze Was wyrzuciło. Musicie zadbać o wszystko i zacząć żyć na nowo. Zadbać o dach nad głową, o pożywienie, o odzież, o bezpieczeństwo. Kogo widzisz obok siebie? Jeśli nadal się wahasz, wizualizuj dalej i szczerze odpowiadaj na dalsze pytania. Jak Wam się rozmawia? Czy macie wspólne tematy, zainteresowania, a jeśli nie, to czy macie szacunek i tolerancję do swoich zainteresowań? Czy jesteś pewna / pewny, że możecie liczyć na siebie wzajemnie w razie choroby, wypadku (na wyspie nie ma lekarza!). Czy dajecie sobie wzajemnie poczucie bezpieczeństwa? Czy potrafisz razem z nim / z nią śmiać się, płakać i milczeć? Jak wygląda Wasz seks? Czy jesteś pewna / pewny, że za kilkadziesiąt lat nie usłyszysz od niego / od niej: "jesteś do niczego"? Czy jesteś pewna / pewny, że któregoś dnia Ty nie powiesz do niego / do niej: "już mnie nie podniecasz"? Czy jesteś pewna / pewny, że któregoś dnia nie podejmiesz decyzji o wybudowaniu swojego własnego, osobnego szałasu na drugim końcu wyspy? A teraz pomyśl o bardziej przyziemnych sprawach i odpowiedz szczerze na pytania. Czy on / ona poradzi sobie z codziennymi obowiązkami (zdobywanie pożywienia, gotowanie posiłków, dbanie o odzież, dbanie o Wasz szałas, uprawa roślin, ogień w ognisku, drobne naprawy itp.)? Jak zachowasz się Ty i jak zachowa się on / ona, gdy pewnego dnia morze wyrzuci na brzeg starego, niedołężnego człowieka? Czy będziecie się wzajemnie wspierać, by być dla starca podporą? Jeśli Bóg obdarzy Was dzieckiem, czy jesteś pewna / pewny, że on / ona będzie dobrym ojcem / dobrą matką i nauczy dziecko życia w tych trudnych warunkach? Jeśli odpowiedziałaś / odpowiedziałeś szczerze na wszystkie pytania, zapewne widzisz już mężczyznę / kobietę, o którego / o którą poprosisz Boga jako swojego towarzysza / swoją towarzyszkę życia na bezludnej wyspie. Teraz pozostaje już Tobie próba stworzenia swojej zwizualizowanej bezludnej wyspy w rzeczywistości. Powodzenia".
To tyle :) Jeśli ktoś jest zainteresowany, mogę zeskanować kartkę z ćwiczonkiem i przesłać mailem. Warto je sobie przećwiczyć. Przyznam szczerze, że ja w jednym zaledwie maleńkim punkciku zawahałam się na korzyść mojego baaaardzo byłego faceta z lat baaaardzo odległych ;) Tak poza tym - nie miałam wątpliwości. Problem w tym, że moja "bezludna wyspa" jakieś dwa tygodnie temu zniknęła we mgle, więc jeśli na takowej wyląduję, skończę jak Robinson Cruzoe - samotnie ;/
...Jeśli chodzi natomiast o moje prace, będę kontynuowała w klimacie dziecięcym :) Pledzik patchworkowy z aplikowanymi serduszkami... w całej okazałości i spakowany do plecaczka - worka, bo to pledzik podróżny :) Pojechał do Belgradu i "podróżuje" z małą Ksenią :)))

8 komentarzy:

  1. Trzeba sekretarza zatrudnić ;)
    Nom na wyspę to niemarudna, niestrachliwa, zaradna, pracowita, niebrzydząca się, umiejąca z niczego zrobić coś, potrafiąca cieszyć się drobnymi rzeczami, postępami, umiejąca zasymilować się z przyrodą..ale teraz przeważnie wszystko odwrotnie wybierają ;p
    I najlepiej jak to ciepła wyspa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha :) No, tak... Szary Wilk, jak zwykle, odrobił ćwiczenie "po swojemu", czyli bez dokonania wyboru :) Jak typowy "macho" powiedziałby zapewne Panu Bogu: "Biorę wszystkie ze statku, albo zostaję sam" ;P... Życie, proszę Pana, to wybory ;)
    P.S. Niech Mój Biały Brat odbierze dzisiaj wieczorem pocztę mailową - wyślę obiecaną fotkę. Howgh!

    OdpowiedzUsuń
  3. wybór ?, trza brać to co jest ;)..a Pan B. istnieje ?..Ja macho ?, z której strony ;)..Wielki Brat odebrał pocztę, i jest kontent z Mojej Małej Czerwonej Siostry :)
    Do miasta biorą teraz, a zwłaszcza do tvshołów, niezaradne, strachliwe, nieumiejące niczego, bo to opiekować się taką można, prowadzić za rączkę, i pośmiać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No, nie załamuj mnie - "brać to co jest"???!!!... Kurde, to ze mną coś nie halo jest, bo jakoś nikt się nie chce mną zaopiekować. Sama muszę :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. to tak jak i ja, muszę liczyć sam na siebie :))
    Może niechcesz się dać zaopiekować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może masz rację? ;P Jakaś blokada?

    OdpowiedzUsuń