wtorek, 12 października 2010

Czas ponownie rozwinąć się... artystycznie ;)

Od kilku tygodni napływają do mnie propozycje poprowadzenia hobbystycznych kursów z zakresu patchworku. Najwyraźniej czas przekazać dalej swoją wiedzę. Zaczęłam nawet powoli przymierzać się do stworzenia skryptu, bo przecież trochę teorii też będę musiała przemycić ;)... Z drugiej strony będę miała mniej czasu na realizację zamówień indywidualnych. Chociaż? Od jakiegoś czasu czuję głęboką potrzebę "wypowiedzi" w quiltach typowo artystycznych, które zaniedbałam na rzecz form czysto... hmm... użytkowych ;) Dlatego też pokończę zamówienia, które wpłynęły ostatnio i zabieram się za rzeczy bardziej ambitne. Ale... nie, nie... patchworku klasycznego nie zarzucę, ponieważ bardzo go lubię :)
   Chcę wrócić do quiltów tworzonych na podstawie fotografii. Zaczęłam już nawet opracowywać projekty... Pierwszy będzie dokładniutką kopią tej fotki:
Powstanie z mnóstwa maleńkich kawałeczków... Początkowo zastanawiałam się, czy nie stworzyć go w konwencji czarno-białej, ale stwierdziłam, że mogę mieć problem z gamą szarych tkanin, a na quiltach nie lubię paprać farbami. Wywalę tylko te samochody, bo mi efekt zepsują, no i ten szkaradny worek z kosza :/ Na spodniej stronie wyhaftuję (blackworkiem? blueworkiem? - jeszcze nie wiem) fragmnet z powieści "Hell" Lolity Pille: "Za każdym razem, kiedy tamtędy przejeżdżam, wydaje mi się, że spostrzegam nasze dwie obejmujące się postacie, ale na tej ławce nikogo nie ma. Przeszłość?”... Quilt nie będzie na sprzedaż, gdyż jego charakter jest bardzo osobisty. Zawiśnie kiedyś w mojej wymarzonej, wiejskiej chałupie. Może przy kominku? 
   Następne powstaną na podstawie fotografii wykonanych przez moją Cyntię. Dwa "górskie":

Ten drugi bardzo mi się podoba, z uwagi na mnonochromatykę górnej części, ale myślę, że obydwa fajnie wyjdą. Już teraz wiem, że bardzo fajnie "zagra" w nich quilting :)
   No, i jeszcze dwa "kwiatowe", bo chyba najszybciej pójdą, a z czegoś trzeba żyć :)


   W głowie od wiosny mam też cykl quiltów o tematyce morskiej, ale najpierw muszę jechać nad morze po materiały. Chciałam zrobić sobie rezerwację w DPT w Ustce na ten weekend, ale raczej nie wypali. Muszę się najpierw skutecznie wykurować z przeziębienia, które mnie dopadło. Póki co stawiają mnie na nogi syropki i miodziki od Henry'ego Grey Wolfa :) Henry, dziękuję :)))

18 komentarzy:

  1. A dlaczego właśnie ten skwerek? ;)..
    Góry zawsze są majestatyczne..Te kwiatki to będą cacuszka :)..a ja mam już tryptyk morski na deseczkach, potem będzie wisiał koło Saby, i kiedyś dam fotkę :D
    Przy kominku to się spali..nad kominkiem to lepiej rogi bawołu ;)

    Jak syropek dobrze zrobiony, to każdego postawi :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo ten skwerek, a właściwie ławeczka, jest dla mnie czymś bardzo wyjątkowym... od wczoraj podwójnie wyjątkowym ;) Jak znajdę wieczorem trochę czasu, to napiszę, co się wczoraj wydarzyło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli pewnie w Poznaniu jest..ducha zobaczyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to zupełnie nie mam pojęcia jak Ty to chcesz wykonać ;) Wiem, zdolna jesteś niesłychanie, ale mnie się to w głowie nie mieści ... widoczek oddać w skrawkach materiału ... Chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Robiłam już takie quilty... Dam radę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W to, że dasz radę to nawet nie wątpię :) tylko ... no ja antytalent w sprawach szycia jestem i to co Ty wyczarowujesz ze skrawków materiału przechodzi moje najśmielsze wyobrażenia na temat szycia. Z niecierpliwością czekam na Twoje kolejne posty i zawsze padam z wrażenia ;) Buziaki ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Shayneen zdolna..wszystko wykona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, Henry, nie wszystko ;) Gdybym tak wszystko potrafiła wykonać, miałabym dzisiaj kupę kasy, a tak, jestem biedna, jak mysz kościelna :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja też bardzo lubię ten skwerek... kiedy mieszkałam w Poznaniu bardzo często tam przychodziłam:-) miłe mam wspomnienia z tym miastem i czekam z niecierpliwością na gotowe dzieło!:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. nom, zdolni przeważnie są biedni ;)..cwaniacy, naciągacze, złodzieje, prezesi spółek bogaci :)..z własnej pracy ciężko się dorobić, z pracy innych tak..chyba, że się napisze np. książkę sprzedaną w milionowym nakładzie ;)
    Rhianone radzę Ci już zamówić tą makatkę, tzn. jej drugą kopię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja napiszę taką książkę, a Ty szukaj wydawcy. Temat już mam :)))
    Rhianone, Szary Wilk jak zwykle podpuszcza, bo kopii nie będzie (wszysto u mnie idzie w pojedynczym egzemplarzu), ale poproszę moją córkę, żeby zrobiła fajną foteczkę i podeślę do Ciebie... Kiedyś opiszę historię pewnego starszego Pana, z którym ostatnio rozmawiałam na tej ławce... bo ta ławka chyba naprawdę magiczna jest :) Po tym, co Rhianone napisałaś, jestem tego pewna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. a ile stron będzie?, i jaki tytuł ;)..
    qrde, a ja mam daleko do tej ławki :)
    Te góry to Tatry ??

    OdpowiedzUsuń
  13. Shayneen, to ja czekam na fotę:-)
    A to miejsce jest rzeczywiści szczególne, w samym centrum miasta, rzut beretem do rynku, a tak naprawdę wyłączone z tego całego zgiełku...

    Grey Wolfe, pakuj manatki i na wycieczkę do Poznania, tam jest mnóstwo takich miejsc:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyjadę jak mnie Shayneen przenocuje ;)..
    a Koziołki widać stamtąd? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie ciasnotka, ale jakiś materacyk się skombinuje :) Koziołków nie widać, ale to minutka drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi wystarczy 2m kwadratowe ;)..to przyjadę Zimą, ogrzać się :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Projekt makatki z ławeczką skończony! Wyszło dokładnie 1000 kawałków! Nie 1001, nie 999, a dokładnie 1000!!! Aż się uśmiałam, kiedy mi program komputerowy to wyliczył :)

    OdpowiedzUsuń
  18. dzizus..to i 1000 godzin roboty ;)

    OdpowiedzUsuń