niedziela, 31 października 2010

Dlaczego anarchia drażni...

Już po raz drugi w ciągu dwóch tygodni, ktoś zapytał mnie w mailu, czy jestem anarchistką :/ Uprzedzając kolejne takie pytania, odpowiadam: nie, nie jestem. Nie do końca popieram anarchię, chociaż wielokrotnie na świecie anarchiści udowodnili, że to oni mają rację... Aczkolwiek, kiedy patrzę na to, co dzieje się obecnie w naszym kraju, zastanawiam się, czy anarchia "uwolniona" nie byłaby najlepszym rozwiązaniem ;/ Wracając jednak do dziwnych pytań, domyślam się, skąd się wzięły - chodzi zapewne o link do Rozbratu, tudzież do Biblioteki WolfPunk. Od razu wyjaśniam moje na tę sprawę poglądy...
   Uważam, że Rozbrat jest Poznaniowi potrzebny, choćby z uwagi na to, ile robi dla społeczności poznańskiej (i nie tylko). Wychodzi z wieloma inicjatywami za przysłowiowe "friko". Pokażcie mi inne miejsce w Poznaniu, gdzie działa coś na wzór rozbratowej "Rowerowni" - miejsca, gdzie praktycznie każdy, kto ma problem ze swoimi "dwoma kółkami", może uzyskać bezpłatną pomoc. Pewnie tylko tam ktoś, kto jest... szczęśliwym (?) posiadaczem kultowego już składaka marki "Wigry" 1, 2 lub 3 dostanie jakieś części :) To Rozbrat jako jedyny w Poznaniu podjął się akcji "Jedzenie zamiast bomb". Dzięki jego ludziom chociaż garstka "rozbitków" z Dworca Zachodniego może jeden dzień zapomnieć o głodzie... To chyba też jedyne miejsce w naszej metropolii, gdzie ktoś nie mający kasy może poćwiczyć jogę... To na Rozbracie można posłuchać dobrego punk rocka, tudzież innej fajnej muzyki zaszufladkowanej pod mianem "alternatywnej". Gdzieś jeszcze w Poznaniu ktoś miał okazję posłuchać - przykładowo- "Dzieci Z Beczek"??? Bo ja nie... Wiem, na Rozbracie ciąży trudne słowo "skłot", a ono z reguły kojarzy się źle. Patologia i te sprawy. Tak już przylgnęło do skłotersów. Ale nikt nie myśli, że z patologią można się spotkać i na skłocie, i  w deweloperskim apartamentowcu z mieszkaniami za 8 tysięcy za metr kwadratowy. Wszędzie spotyka się przemoc, alkoholizm, narkomanię, znęcanie nad zwierzętami... To z kolei, co nasze szanowne władze miasta zaproponowały Rozbratowi - alternatywa "przeprowadzki" na Głuszynę -  zakrawa na kpinę. Dlatego od razu mówię, że jeśli po raz kolejny nastąpi próba usunięcia Rozbratu z obecnej siedziby, stanę wraz z... anarchistami pod Urzędem Miasta i będę broniła tego skłotu, jak niepodległości... I mogą mnie nawet "zapuszkować"...
     A WolfPunk? Też potrzebny... Wielokrotnie korzystałam z tej Biblioteki w mojej działalności wolontariatowej - wszystko "pod ręką" :) To z tej strony m. in. można się dowiedzieć o zagrożeniach dla lasów deszczowych i skutecznie pomóc codziennymi "klikami" (jeśli się komuś chce, bo w dzisiejszych czasach - czasach totalnego egoizmu i zapatrzenia jedynie w swoje rosnące konta bankowe- rzadko komu się chce)... To tyle... Myślę, że te moje wyjaśnienia (może momentami pełne goryczy), rozwieją wątpliwości niektórych osób co do tego, co mnie... hmm... łączy (bądź nie) z anarchią :)
   Dla złagodzenia tematu - coś patchworkowego, ale technicznie innego. Poduszka uszyta w technice "chenille", pięciowarstwowa, dzięki czemu jest baaaaaardzo mięciutka i milutka :) Do nabycia, gdyby ktoś chciał.

2 komentarze:

  1. A to źle jak ktoś jest anarchista, bo jakos nie wiem, a jak blondynem to dobrze. Dlaczego ludzi interesuja takie rzeczy co kto i dlaczego. Jeśli dzięki nim choc jedna osoba dostanie ciepły posiłek to ja ich popieram całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostro napisane ;)..jeszcze interesuje kto z kim, jak i gdzie :D..ja nie byłem w Poznaniu to się nie znam :)

    OdpowiedzUsuń