sobota, 30 października 2010

Wieczorne SPA...

Po wczorajszym wieczorze, pełnym "dreszczyku", niespodzianek i znaków zapytania, dzisiejszy postanowiłam spędzić w stanie pełnego relaksu :) Tym bardziej, że w końcu odebrałam w Rossmannie nagrodę, wygraną w konkursie. Ludzie! Ja tak rzadko coś w życiu wygrywam, że cieszyłam się, jak dziecko. Satysfakcja tym większa, że konkurs miał niejako formę "słowa pisanego" ;)... Myślałam, że nagrodą będzie jakaś drobnostka, a okazało się, że to sporych rozmiarów kartonik, pełen fajnych kosmetyków pielęgnacyjnych za całkiem niezłą kasę! Półka, powiedziałabym, średniowyższa :) Przeto późnym popołudniem odezwała się we mnie próżność kobieca i postanowiłam zafundować sobie domowe SPA. Kąpiel w wannie pełnej pachnącej piany, depilacja tego, co depilacji wymagało ;P, peeling miejsc godnych wypeelingowania... Tudzież masażyk (na tyle, ile sama mogłam sobie poradzić :D), manicure, pedicure... A potem test wszystkich "cudów", jakie były zawarte w "pokonkursowym" kartoniku :) Tak więc, siedzę sobie teraz w łóżeczku z laptopem na kolanach, wokół unoszą się zapachy, działające na prawie wszystkie zmysły... a pośrodku ja - gładziutka, milutka, pachnąca, lśniąca, aksamitna... A przede wszystkim w pełni zrelaksowana :)... Babska próżność? No i dobrze. Od czasu do czasu każda z nas ma do tego prawo :)
   Jako, iż zrobiło się pachnąco i "słodko", to patchworkowo też będzie w tym klimacie - podusia z aplikowanymi sercami :) Quilting maszynowy... Sprzedana już dość dawno temu. O ile dobrze pamiętam, pojechała do Warszawy.

4 komentarze:

  1. ha..już sobie wyobrażam tą wannę, depilacje, masaże, zapachy ;)..to teraz się 'uzależnisz' :)..to świeżutka teraz :D..
    a podusia słodka..

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj masz rację od czasu do czasu wskazane jest takie domowe SPA.A podusia... po takiej porcji pilingów i masażyków na takiej podusi zalec.. EHH...

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna podusia... wprost fantasycznie piękna:)

    OdpowiedzUsuń