piątek, 29 października 2010

Wierzycie w magię? :)

Dzisiejszy wieczór jakiś ogólnie magiczny był... Wracam z warsztatów, organizowanych w "ósemce" na Głogowskiej. Spieszę się, bo o tej godzinie "siódemka" dość rzadko jeździ, a ja jak na złość mam na wszystkich przejściach czerwone światło. Dochodzę do skrzyżowania Głogowskiej z Hetmańską, a tam zamieszanie. Harmider! Pełno "halloween'owej" młodzieży - poprzebieranej, wymalowanej, rozwrzeszczanej... Dopada mnie dwóch chłopaków, jeden z wiklinowym koszykiem, drugi z prowizoryczną skarbonką z kartonu i oznajmiają, że zbierają na imprezę. W zamian dają... "chińskie ciasteczka" :) Też kontrast - Halloween i "chińskie ciasteczka" ;D Niestety, okazuje się, że ciacha się rozeszły, więc chłopak za drobniaki proponuje mi... koszyk! Tak mnie tym rozbawił, że zgadzam się. Wrzucam drobniaki do skarbonki, a on w tym czasie robi porządek w koszyku, wyciagając stertę papierowych serwetek, z których... wypada jedno, ostatnie, zawieruszone ciastko! Chłopak okazuje się bardzo "bezpośredni" i mówi: "O, k..., czekało na ciebie. Na pewno się spełni". Widzę, że nadjeżdża "siódemka", więc łapię ciastko i drę na czerwonym. Chłopak wrzeszczy za mną coś o koszyku, ale machnięciem ręki daję mu do zrozumienia, że może z nim zrobić, co zechce. Wpadam do tramwaju, kasuję bilet, padam na siedzenie i zaczynam konsumować ciastko. Wewnątrz znajduję karteczkę z napisem: "follow your heart". Zaczynam się zastanawiać. Dziwny wieczór, dziwne "chińskie ciasteczko", dziwna sentencja... Bo raczej trudno mi iść za moim sercem, kiedy ono właśnie rozbiło się o mur... może nawet "chiński" :)... i zbiera siły, żeby się pozbierać... Kiedy tak rozmyślam i zwijam w dłoniach karteczkę w rulonik, tramwaj dojeżdża do 28 Czerwca, gdzie wsiada kobieta i sadowi się naprzeciwko mnie (nie lubię tych starych "siódemek" z dziwnie rozplanowanymi siedzeniami). Na oko w moim wieku, ale ma w sobie coś, co wywołuje u mnie dreszcz. Zaczyna mi się przenikliwie przyglądać, a ja zauważam, że jakimś dziwnym trafem w tylnej części tramwaju siedzimy tylko my i jakaś starsza kobiecina, podczas gdy z przodu jest całkiem sporo pasażerów... Kiedy czuję na sobie jej wzrok mam wrażenie, że czyta ze mnie, jak z otwartej księgi, napisanej wielkimi, drukowanymi literami. Przerażające, ale w pewnym momencie przyszło takie dziwne skojarzenie, jakby mentalnie wdarła się do mojej głowy i przyglądała wszystkiemu, co tam znajdzie... jakby "mieszała w niej łyżeczką"... Dlatego, kiedy na wysokości Drogi Dębińskiej zorientowałam się, że kobieta zbiera się do wyjścia, powoli zaczęłam się uspokajać... A ona wstaje, nachyla się nade mną chwytając mnie delikatnie za ramię i mówi mi do ucha: "Bywają ludzie słabi, więc musisz być silna za dwóch, odpowiedzialna za dwóch i musisz działać za dwóch. Na niektóre sprawy nie masz wpływu, ale musisz pokazać, że można na tobie polegać. Twoje decyzje są dobre, ale potrzebny jest czas. Nie pozwól, by ktoś cię zepchnął z obranej drogi"... A potem jeszcze dodała z uśmiechem, mrugajac do mnie okiem i spoglądając na rulonik w mojej dłoni: "I czasami warto zawierzyć skrawkowi papieru." Kiedy tramwaj skręcał z Ronda Starołęka, widziałam ją stojącą po drugiej stronie przystanku - patrzyła na mnie z łagodnym uśmiechem i kiwnęła mi ręką... więc odkiwnęłam :) Niesamowita kobieta. Jasnowidz? Muszę o tym pogadać z moim kolegą "zorientowanym" w tych sprawach :))) Cały czas "tłumoczą" mi się w głowie jej słowa i próbuję je jakoś "przełożyć"...
   W związku z tym, że w dniu dzisiejszym miałam dowód na to, że nie wszystko w życiu jest "białe" lub "czarne", ale bywa też "szare", czyli pośrodku, dla przekory wrzucę patchworkowe warcaby :))) Można je zwinąć wraz z pionkami do woreczka, więc okazują się praktyczne... Sprzedane :)

4 komentarze:

  1. no proszę..razem pisaliśmy, tylko na inne tematy ;)..ale miałaś wrażeń..A to nie Cyganka była? :D..nic nie zginęło..
    Szare są zwłaszcza wilki ;p
    A taką zwijaną szachownicę powinnaś opatentować :)
    follow your soul

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytalam z wypiekami...moja mama zawsze powtarza "nie ma w zyciu prozni"...i to swiete slowa!

    OdpowiedzUsuń
  3. magiczne spotkanie ... magiczna kobieta ... coś w tym chyba musi być ... a szachownica the best - świetny pomysł ... buziaki

    OdpowiedzUsuń