sobota, 6 listopada 2010

Decyzje podjęte... Poszukiwania rozpoczęte...

Decyzja o poszukiwaniu siedliska podjęta... Wici wśród znajomych rozesłane po Polsce. Z różnych krańców kraju napływają pierwsze informacje. To tu ktoś o czymś słyszał, to tam już ktoś coś oglądał... Dobrych mam przyjaciół :) Oczywiście nic na siłę. Siedliska nie kupuje się z dnia na dzień, tym bardziej, jeśli mam w nie włożyć ogrom pracy, kasę i... całą moją duszę... A pracy będzie sporo, bo -po pierwsze- nie stać mnie na jakieś wypasione ranczo, po drugie -zawsze chciałam uratować od zapomnienia jakiś stary dom "z duszą", po trzecie -muszę liczyć raczej tylko na swoje dwie ręce. Jestem singlem i tak już z pewnością pozostanie. Wiem, pomyślicie, że jestem szalona - samotna kobieta, w samotnej, starej chałupie gdzieś na odludziu. Tak już ze mną jest, że chyba nie nadaję się do związków... Z jednej strony kocham za mocno, jak pies - wiernie i bezwarunkowo, za co później płacę cierpieniem i rozczarowaniem, bo okazuje się, że faceci lubią czuć się "zdobywcami" i kiedy przy kobiecie robi się pewnie, bezpiecznie i stabilnie, czmychają, bo budzi się w nich właśnie ten instynkt samca - zdobywcy, żądnego "przygód" i "nowej krwi". Z drugiej strony, mam fatalny charakter - uparta, z twardymi zasadami, których bronię, jak niepodległości, bywam kłótliwa, miewam "humory"... czasami zwierzęta stawiam nad ludzi... dużo wymagam od siebie i od innych. Tysiąc wad w jednej, drobnej kobiecie. Wad, z którymi trudno żyć, dlatego nie chcę nikogo unieszczęśliwiać... Ale, co tam - muszę dać sobie radę. Poza tym przyjaciele się zaoferowali, że mi pomogą przy chałupie... i jak znam życie, jak rok długi, będę kogoś "gościć" :)... Póki co, trwają w domu negocjacje zarówno nad powierzchnią domu, jego konstrukcją, jak też nad wielkością całego rancza tudzież nad lokalizacją. Ja mam ciągle w głowie chałupę drewnianą, ewentualnie jakąś leśniczówkę. Moja Cyntia natomiast już kilka lat temu "zakochała" się w murze pruskim i nic nie wskazuje na to, by miało jej przejść. Dalia się wstrzymuje od głosu. Z propozycji znajomych, które dotychczas napłynęły, mamy coś dla mnie i coś dla niej :) Przepiękna chatka z muru pruskiego, na przepięknym, sporym siedlisku gdzieś pod Sławnem, na widok którego mojej córci oczka się świecą, bo widzi już nawet oczyma wyobraźni stajnię i konie (córcia idzie w przyszłym roku do technikum hodowli koni i właśnie z nimi chce związać swoje życie zawodowe, gdyż konie to od lat jej pasja). Problem w tym, że siedlisko wydaje mi się za tanie i zastanawiam się, gdzie tutaj jest jakiś knyf :) Mamusia natomiast "zakochała" się od pierwszego wejrzenia w starej leśniczówce leżącej na północ od Piły, na widok której otworzyła usta w zachwycie i do teraz nie może zamknąć :) Jednakże mąż mojej koleżanki, na widok leśniczówki zapytał mnie w mailu: "Leśniczówka, jak z bajki, ale czy ty, Małgoś, wiesz na co się ewentualnie porwiesz?" Małgoś ewentualnie wie i świadoma jest "praw i obowiązków" :)... No, ale ktoś mi przysłał też cynk na fajne siedlisko gdzieś niedaleko Krasnegostawu... "Terenowo" to wszystko jakieś odległe od siebie. Kiedyś myślałam tylko o wschodniej Polsce... od Mazur po Bieszczady i nie brałam pod uwagę nawet innej opcji. Ze dwa miesiące temu, z jakiegoś powodu, pomyślałam też o innej lokalizacji i teraz właściwie dochodzę do wniosku, że praktycznie mogę mieszkać wszędzie, byle tylko na odludziu, blisko lasu (bo bez lasu nie mogę żyć), "gdzie woda czysta i trawa zielona"... No, i żeby w planie zagospodarowania przestrzennego nie było jakiejś autostrady za moim oknem ;/... A w ogóle sporą część rancza obsieję trawą, tak, żeby polscy indianiści mogli przyjeżdżać sobie, jak rok długi, całkowicie za "free", stawiać swoje tipi i spotykać się w jednym miejscu przy ognisku, a nie "tułać" po Polsce, to tu, to tam...
   Skoro o klimatach wiejskich... Trzy poduszki ze zwierzakami, z baaardzo unikatowej kolekcji tkanin. Pojechały do mojej ukochanej klientki, Pani Hani, do Warszawy, a potem najprawdopodobniej do jej wiejskiego domu :) Pozdrawiam Panią Hanię K. :)))



4 komentarze:

  1. Czyli odludzie blisko miasta..tanio może być tylko do remontu, to wtedy sama nie dasz rady. Ja tak mam, myślałem, że szybko się wykończy wszystko i zacznie się czymś innym zajmować, a tu rok za rokiem i końca nie widać. Całe dnie trzeba poświęcać. Niby wydaje się z początku łatwo i szybko, a np. tylko na uszczelnienie bali wiórami, na jednej ścianie, zszedł miesiąc.
    Robiło się za trzech, a ciągle nowe poprawki wychodziły do zrobienia. Teraz już robię spokojniej, za dwóch :)
    Chyba, że ma się na wynajęcie 10osobowej ekipy, i patrzeć ja robota rośnie w oczach,
    albo mieć od razu wszystko wykończone. Jeszcze dochodzą prace w ogrodzie, przy drodze, itp..
    Ja też samotnik z przyzwyczajenia, a nie 'zdobywca'. Bardziej mnie ciągnęło do lasu zawsze niż do ludzi. Na początku może i będzie wielu chętnych do pomocy, ale z upływem czasu raczej będzie ich ubywać, i każdy zajmować swoimi sprawami. Ja jakoś nikogo 'nie gościłem'..
    Ciekawe co się dzieje jak się zejdzie dwóch 'samotników', pewnie po jakimś czasie albo nie mogą patrzeć już na siebie, albo żyć bez siebie :)

    No i im bardziej turystyczna okolica, też tym drożej. Dlatego ja trafiłem tu. Koło Cisnej było piękne siedlisko, ale niestety majątek jak dla mnie.
    Kiedyś oglądałem dużą chałupę, gdzieś koło Kamańczy, tania była, w ogłoszeniu stało do remontu, a okazała się spalona w środku.
    A będąc samemu, z wielu rzeczy trzeba zrezygnować, nie ogarnie się wszystkiego jednocześnie, albo padnie z wycieńczenia.
    Przy robieniu remontu samemu, nie miałabyś czasu na szycie nawet.
    To z 'pracowni na poddaszu' nici..i nawet nie odwiedzisz..lepiej rozejrzeć się za znanymi ranczami, i połączyć siły..
    Ha, nawet pomysł z Indianistami mi 'ukradłaś' :)..zrobiłem nawet parę lat temu taką stronkę 'Zaczarowane Uroczysko Zabereżki' (http://www.zaberezki.republika.pl). Ale po tygodniu, dwóch zawsze znikała z wyszukiwarki, nie wiem czemu. To potem miałem dosyć, i do tej pory jest nie aktywna. Ech, wspomnienia, "To miejsce trzeba pokochać lub uciekać stąd". Wyobrażałem sobie z 10 Tipi, ogniska, śpiewy, tańce indiańskie. 'Tipi świetlica' z telewizorem, dvd, filmy indiańskie, gry..
    No, ale nie ważne..
    Dużo mamy podobnych pomysłów i myśli jednak.
    Może myślałaś też o cmentarzu dla zwierząt?
    A podusie mistrzostwo świata po prostu!, zwłaszcza ta z konikiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. JEJKU!!! Cudne!!!!!! Tkaniny odlot! Bardzo bym takie chciała, ale chyba już nieosiągalne ... :( Ale gdyby jednak tak, jakimś cudem, to proszę o kontakt mailowy poprzez moją stronkę www, gdzie jest poczta w zakładce KONTAKT. Pozdrawiam serdecznie i wyrazy uznania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O cmentarzu dla zwierząt nie myślałam, bo to nie taka prosta sprawa :)))
    Sztuka Splotu - poszukam... Może jakieś łatki jeszcze mi zostały???

    OdpowiedzUsuń
  4. nom trzeba mieć odpowiedni teren..i dokładać do niego najpierw :)

    OdpowiedzUsuń