wtorek, 23 listopada 2010

Ponoć ma sypnąć...

Od kilku dni straszą, że ma sypnąć śniegiem... Fakt, zimno jakoś, chociaż w Poznaniu bardziej pluchowato i trudno uwierzyć, że miałoby zrobić się nagle biało. Wracałam pod wieczór z biblioteki i przyznam, że stópki mi zmarzły ;) Czas trampki zamienić na glany, aczkolwiek mam w zanadrzu inne rozwiązanie - kupić ocieplane trampeczki :)))... A tak na poważnie... My, "animalsi", zabraliśmy się ostro za edukację narodu... jak co roku zresztą... I jak co roku zapewne, zostaniemy nie do końca zrozumiani :/ Chodzi oczywiście o ptaki i ich dokarmianie. Nieustannie apelujemy, żeby zacząć dokarmiać skrzydlatych przyjaciół dopiero, gdy mróz ściśnie i śniegiem sypnie. Nie przyzwyczajajmy ich do "socjalu", bo z ptakami, jak z ludźmi - przyzwyczajone do pomocy, przestają sobie radzić same. Póki mogą sobie znaleźć same pożywienie, niech szukają. Tym bardziej, że takie "proste rozwiązania" starsze osobniki przekazują młodym i kółko bezradności się nakręca... Natomiast, kiedy nastają mrozy i podejmujemy się dokarmiania ptaków, nie zapominajmy, że ptaki są... "ziarnojadami" ;) Podrzucajmy więc wszelkie ziarna, płatki owsiane, gotowane ziemniaki i warzywa...  I nie wrzucajmy ich do wody; wysypmy na brzegu... Hmm... Teraz trochę o chlebie, bo to kontrowersyjna sprawa. Chleb, ze względu na zawarte w sobie składniki, szkodzi ptakom. Szczególnie wrażliwe na ten "smakołyk" są przewody pokarmowe ptaków wodnych - kaczek, łabędzi... A już całkiem zapomnijmy o tym spleśniałym, mokrym, wrzucanym bezpośrednio do wody!!! Masakra!!! A dlaczego wspomniałam, że chleb wzbudza kontrowersje? Ano, dlatego, że kiedy już jest naprawdę tragicznie, mróz siarczysty, brak możliwościa podania im innego pożywienia, można podrzucić im suchy (!) chleb, pokrojony na malutkie kawałeczki (nie pół bochenka!)... i oczywiście nie do wody... Lepsze to, niż zdychanie z głodu :/ Kiedy mnie "edukowani" pytają, skąd taka rozbieżność w poglądach, zawsze podaję taki... ludzki przykład ;/ Wyobraźcie sobie, że zostajecie uwięzieni w fabryce chipsów. Zero kontaktu ze światem. Wiecie, że chipsy są szkodliwe, ale czy w zaistniałej sytuacji postanowicie przymierać głodem? Nie! Będziecie ratować życie, obżerając się tym paskudztwem w nadziei, że odkujecie to sobie zdrowym odżywianiem, kiedy ten cały koszmar minie! Tak samo jest z ptakami. Z dwojga złego lepiej ratować im życie, niż skazywać na śmierć głodową... Ach! Zapomniałam jeszcze wspomnieć o łabędziach... Jeśli już jeziora i stawy zamarzną, podrzućcie im na lód przy brzegu wiązki słomy (jeśli macie taką możliwość) - będą sobie na tym siadały, a to ochroni je przed przymarzaniem do lodu... No, i dzięki z góry w imieniu ptaków za okazaną im pomoc :) Mądrą pomoc ;)))
     Żeby było trochę biało, jak zimą, ale też troszkę kwieciście, jak latem - dwie poduszki z Sunbonnet Sue :) Do kupienia, gdyby ktoś chciał...

2 komentarze:

  1. Od kilkunastu lat karmię ptaki, głównie sikorki na balkonie, które były terapią zajęciową mojego nieżyjącego od pół roku kota (wcale ich nie stresował). Od roku karmię gołębie w parku i to chlebem, który do tej pory zostawiałam na śmietniku- nie wiem dla kogo ale znikał natychmiast. Z tego co wiem nie szkodzi gołębiom, jednak nie wolno dopuścić aby zamókł i oczywiście nie może być spleśniały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nom same 'treściwe' prawdy..trzeba takie plakaty wieszać w parkach, ale nie pisane tylko obrazkowe, bo mało komu się chce czytać, a jak mignie w oku, to się pamięta..prawidłowe i przekreślone postępowania..

    OdpowiedzUsuń