piątek, 12 listopada 2010

Troszkę smutnych faktów o "schronach"...

Kilka wpisów wcześniej poprosiłam Was, abyście zadbali o bezdomne zwierzaki w okresie zimowym, przekazując dary dla schronisk, bądź samemu  reagując bezpośrednią pomocą tam, gdzie to konieczne. Fajnie, że spotkało się to z odzewem. Dostałam kilka maili z namiarami na zwierzęta "w potrzebie" i można było zadziałać skutecznie (jeden przypadek nawet bardzo poważny, ale wszystko skończyło się szczęśliwie). Jedna sprawa okazała się jednak taka... hmm... nazwijmy to niezręczna. Otóż napisała do mnie Kasia (mniejsza o to, z jakiego miasta - przemilczę to), że po przeczytaniu mojego wpisu postanowiła "poruszyć" wszystkich znajomych i tym sposobem uzbierali całkiem sporą ilość kocy, kołder, karmy, misek i postanowili zawieźć to do najbliższego "schronu". Jakież było ich zdziwienie, kiedy obsługa tegoż, zakomunikowała im, że nie przyjmą darów, ponieważ... nie mają gdzie tego przechowywać! No, ewentualnie "skusili" się na karmę :/ Zdegustowana Kasia napisała do mnie smutnego maila z pytaniem: "co teraz?" Byłam w szoku, więc najpierw skontaktowałam się ze schroniskiem. Odpowiedź ta sama - brak miejsca. Dowiedziałam się jednak, że schronisko podlega władzom miasta, dlatego próbowałam tam interweniować. Pan, w sposób bardzo... egzaltowany... wyjaśnił mi, iż faktycznie, w schronisku jest zbyt mało miejsca dla zwierząt, a cóż dopiero myśleć o pomieszczeniu na tego typu... "szpargały" (!!!). Na moje pytanie, czy schronisko jest aż tak "bogate", że nie potrzebuje pomocy ze strony społeczeństwa oświadczył, że kiedy czegoś brakuje, wtedy sprawę... nagłaśniają! Dopiero, jak brakuje!!! Zasugerowałam, czy urząd nie może wydzielić jakiegoś pomieszczenia poza schroniskiem do przechowywania darów, skoro już takie są, zamiast czekać "aż zabraknie"... A Pan mi na to, że nawet o tym nie pomyślał! Rozumiecie to?! Nie pomyślał!!! Naprawdę, trzeba nad czymś takim dużo myśleć :/
     Przykre są takie sytuacje. Tyle mówi się o trudnej sytuacji schronisk dla bezdomnych zwierząt... Cóż mogę Wam powiedzieć w takiej sytuacji ja, "animals"?........ Że są schroniska naprawdę wzorcowe, ale są też takie, które powinno się zamknąć? Taka jest prawda, niestety... Że w niektórych dzieją się rzeczy, które w ogóle nie powinny mieć miejsca? Co kilka dni napływają do nas informacje, że tu czy tam źle się dzieje. Od października ciągnie się głośnym echem sprawa kieleckiego "schronu", w której to sprawie ludzie z Fundacji "Emir" dwoją się i troją... W ubiegłym tygodniu "animalsów" w całym kraju poruszyła głośna sprawa psa Demona w słupskim schronisku - sytuacja, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Takie są fakty... My, "animalsi", też jesteśmy często traktowani, jak intruzi, kiedy przywozimy do schronu zwierzaka z interwencji - zwierzak zabrany przy bramie i zero wejścia na teren. Dlaczego? Wiadomo, dlaczego... A że wielokrotnie ludzie pracujący w schroniskach są "przypadkowi"? Ktoś ich wybiera na te "stołki", rekrutuje pod takim, czy innym względem. Prawda jest taka, że aby pracować w takich miejscach, jak schroniska, trzeba mieć nie tyle jakieś super kwalifikacje. Ba! Nie wystarczy być tylko wrażliwym człowiekiem! Tutaj jeszcze potrzebna jest empatia... bo wrażliwość i empatia, to dwie różne rzeczy. Ktoś, kto jest empatyczny, zawsze jest wrażliwy. W drugą stronę - nie zawsze :/ ... No, ale dosyć już tego marudzenia ;)
     Dzisiaj poduszka z "niedźwiedzią łapą" :) Bardzo lubię ten wzorek :)... Dodatkowo delikatny bluework... Podusia "poszła w ludzi" :)))

4 komentarze:

  1. ale za to w urzędach mają marmury, terakoty..
    na plebaniach mają dużo miejsca..
    wszystko zależy od ludzi, jak zorganizują..tak samo jak w szpitalach..w jednym super opieka, w drugim patrzą na chorego jak na piąte koło u wozu..

    OdpowiedzUsuń
  2. Malgorzata Wroclaw13 listopada 2010 19:03

    Napisz, proszę, które to schronisko nie wzięło "szpargałów". Schroniska niekoniecznie podlegają władzom miast, są prowadzone przez Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami i warto przywołać ich do porządku. Nie prowadzą przecież prywatnych folwarków, tylko miejsca, gdzie najważniejsze są zwierzęta i ich potrzeby.
    Nie mam konta w Google

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu, odpowiedzialne za wszystko osoby zostały już "przywołane do porządku"... Ba! Sprawy nawet zabrnęły dalej w kierunku wielce pozytywnym :)
    A żeby do mnie pisać nie musisz mieć konta na Google - wystarczy, że wejdziesz w profil i w opcję "wyślij wiadomość". Tak wszyscy do mnie piszą z bloga :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna podusia :)
    Aż chciałoby się położyć na niej głowę :)

    OdpowiedzUsuń