piątek, 10 grudnia 2010

Dzisiaj szybko i krótko...

...bo padnięta jestem strasznie :) Zawalona pracą, grzęznę w stertach tkanin, a maszyna furczy, że hej! Do Świąt muszę jeszcze sporo przerobić...
Przede wszystkim chcę podziękować Paulinie za miłego maila, który mnie od rana podbudował pozytywnie i postawił na nogi :) To miłe, że są wśród bloggerów takie bratnie dusze, wychodzące poza utarte ramki "niby-normalności", broniące swojej odmienności... Chociaż, czy to odmienność? Raczej spojrzenie na te same sprawy innymi oczami, z innej perspektywy... Zapewniam Cię, Paulino, że nadal będę "nazywała rzeczy takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi ktoś chciałby je widzieć". Bardzo mi się to Twoje stwierdzenie spodobało i postaram się być mu wierna. Tobie również życzę wytrwałości w Twoich postanowieniach i wysyłam "mentalnie" pozytywną energię :)))... A telewizora u mnie póki co nie mogę wyrzucić, gdyż by mnie pewnie moje córki zakrakały, ale w dalszej perspektywie, kto wie?... Kto wie? Pewnie i telewizor wyjedzie, jak u Ciebie :)))
     Kilka słów do Asi z Krakowa, która zostawiła komentarz pod poprzednim wpisem... Asiu, proszę, opisz mi całą sytuację w mailu. Jeśli będę miała jakieś szczegółowe pytania - zapytam... i oczywiście będę starała się pomóc. Nie musisz mi za nic płacić! Ja za pomoc nie biorę pieniędzy :))) Jeśli jednak lepiej się poczujesz "płacąc", to wolałabym, żebyś w ramach zapłaty zaniosła paczkę karmy do najbliższego schroniska dla bezdomnych zwierząt lub kupiła ziarno i nakarmiła nim krakowskie łabędzie :)
     Dzisiejsze serduszka na poduszce dedykuję Paulinie, życząc jej siły i wytrwałości oraz Asi, żeby uwierzyła, że wszystko będzie dobrze :)))... Poduszka jest do sprzedania - wisi w jakiejś galerii internetowej, ale nie pamiętam w jakiej ;P

3 komentarze:

  1. no właśnie każdy postrzega tą samą rzecz inaczej, po swojemu..milion ludzi, milion opinii :)..
    bez telewizora jak bez ręki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo miłe, co piszesz :)

    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu droga,
    od dwóch miesięcy już czekam i czekam niecierpliwie na tą obiecaną opowieśc o skwerku i jego historii. Wchodzę na twojego bloga codziennie z nadzieją, ze tym razem będzie o poznańskim skwerku i nic. Szybciutko mi tu nadrabiaj :-)
    Katarzyna, wierna i niecierpliwa czytelniczka z Bydgoszczy

    OdpowiedzUsuń