czwartek, 9 grudnia 2010

To się posypało... :)))

...Posypało się po wczorajszym wpisie. Naczytałam się maili, które do mnie przyszły. Temat okazał się kontrowersyjny... Jedna z moich imienniczek podziękowała mi, że napisałam o tym wszystkim tak otwarcie. Okazuje się, że M. też od kilkunastu lat "szamani", co prawda w odmiennych od moich dziedzinach, ale zawsze trudno jej było o tym mówić, gdyż reakcje ludzi były skrajnie różne. Zapewne tak skrajne, jak maile, które otrzymałam :))) Bo, przykładowo, B. zarzuciła mi, że jestem okropną kobietą, ponieważ gdyby ona dowiedziała się, że musi pomóc komuś znajomemu, zrobiłaby w tym kierunku wszystko... Zapewniam, że ja też z reguły robię "wszystko". Istnieje jednak coś takiego, jak wolna wola, nadana każdemu z nas i mi nie wolno w nią ingerować. Pomagam, jeśli widzę, że moja pomoc ma sens, nie zostanie odrzucona lub potraktowana jako coś, delikatnie mówiąc, "szemranego". Owszem, zdarzają się przypadki, kiedy działam "bez zapowiedzi". Dotyczą one osób bardzo dobrze mi znanych, z którymi mam "zdrowe" układy, które wiedzą, że mogą na mnie liczyć i nie zdziwi ich mój widok w drzwiach w środku nocy z tekstem na ustach: "Cześć. Jestem tu, ponieważ wiem, że mnie potrzebujesz". Jestem w stanie niezapowiedzianie jechać kilkaset kilometrów do znajomego, żeby go wesprzeć w ciężkich chwilach i wcisnąć w jego dłoń, specjalnie dla niego wykonany, wzmacniający skrypt. Nie mogę jednak ingerować w życie kogoś, kto być może uważa, że wszystkie złe rzeczy, jakie wokół niego się dzieją są albo przypadkiem, albo zrządzeniem losu, na który nikt nie ma większego wpływu, a tym samym są nieodwracalne i... jakoś się same rozwiążą. Nie chcę usłyszeć w chwili, kiedy wyciągam dłoń: "Spadaj, mała. Tam są drzwi" lub "Wiesz, jesteś żałosna". Dlatego stwierdzenie B. niejako mnie krzywdzi... Zasmuciły mnie też (a może bardziej wnerwiły) zarzuty innej osoby, że to, czym się zajmuję, jest... grzechem!!! Jeśli grzechem jest robić coś, co komuś ma pomóc, to czegoś tutaj nie rozumiem. To lepiej stać i patrzeć jak wypełnia się "wola Boża" (cytat z maila) i nic nie robić?! Zatem, wszyscy zamknijmy się w swoich domach, tylko ze swoimi problemami i... czekajmy... właściwie nie wiadomo, na co... Niech się wypełnia :/ ...A kwestia "grzechu"? Z tego wynika, że wszystkie ludy tubylcze, na wszystkich kontynentach, których wierzenia i praktycznie całe życie oparte jest na zaufaniu wielowiekowej wiedzy szamanów i magii - grzeszą!!! Pewnie, już się tak utarło, że tylko "biały człowiek", z własną religią, wkraczający z Biblią pod pachą w świat ludów tubylczych, jest czysty i nieomylny... A jego religia i obrzędy z nią związane nie są żadną magią (!), a Jedyną Prawdą! Zapewne w tym momencie wielu osobom się narażam, ale takie są fakty. Jak sięgnąć pamięcią wstecz, z działań "białych ludzi" w kierunku "nawracania" i walki z "pogaństwem" nigdy nic dobrego nie wynikało. Zawsze tylko "ogniem i mieczem" :/ Śmierć, cierpienie i upokorzenia... Indianie, Aborygeni, tubylcze plemiona afrykańskie... Kahuni z Polinezji... Zamiast czerpać z mądrości tubylców, wiele z ich wiedzy zostało zaprzepaszczone... bezpowrotnie... Ale co tu dużo szukać! Wystarczy policzyć wszystkie stosy z czarownicami... w Europie... czyli "u siebie" :/ ... Grzech???!!!... Kurczę, dobrze, że nie żyjemy w czasach Świętej Inkwizycji, bo już bym tego wpisu nie dopisała do końca :)))
     Dzisiaj "rozjaśnię" trochę patchworkową poduszką z wzorem "Yankee Puzzle". Były dwie identyczne sztuki. Sprzedane (Warszawa).

8 komentarzy:

  1. Witaj .
    Chciałabym dużo napisać , jak zwykle brakuje mi słów ludzkich na to.
    Bardzo Cie rozumiem i też przechodziłam , przez etapy wróżb , runy itp.poprzestałam na numerologi , w końcu dotarła do mnie informacja o książce i filmie sekret , potem inne publikacje z nim związane , aż napotkałam forum "sekrety w praktyce" . Twój światopogląd z tego co zdążyłam spostrzec jest ściśle podobny do mojego , jednak ja nie umiem o tym mówić , bo mało kto to rozumie , więc po co , ale widzę że jest więcej takich nadprzyrodzonych stworków :)

    Ładna poduch , jak starannie uszyta .
    Pozdrawiam , myślę , że mnie rozumiesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawracanie polegało tylko na rugowaniu tubylców z ich terenów, bo przeszkadzali w nabijaniu kabzy możnowładcom Europy, także Kościołowi..a Bóg 'stworzył' Indian takimi jakimi są (byli), a nie po to żeby ich nawracać przez 'lepszych'..i przed rozwiniętą techniką nie mieli się czym oprzeć..
    A czemu się wstydzą tu pisać, tylko po cichu na maila?
    Tak, tak, woda święcona (z Marketu) konieczna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli w wizjach od razu wiesz komu pomóc a komu nie??..ciekawią mnie kryteria wyboru..Szkoda, że na blogu nic nie odpowiadasz na komenty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, Syllo, ja staram się walczyć o wolność mego słowa od wielu lat. Bo jaki ma sens myśleć i odczuwać co innego, a mówić co innego? Mówię, jak jest, a że spotyka się to z niezrozumieniem? Ludzie mają własną miarkę, którą mierzą innych. Jeśli nie mieścisz im się w jej skali - zawsze Cię potępią.
    Mój bliski znajomy, z bardzo rozwiniętym darem jasnowidzenia i leczenia własną energią ludzi i zwierząt, mieszka w małej wsi. Ten ma dopiero jazdę! Prawie wyklęty przez księdza z ambony, uznany przez wszystkich niemal za syna szatana - robi swoje... A kiedy zapada zmrok i nikt we wsi nie widzi, ów ksiądz przychodzi do niego po... pomoc lekarską ;))) Dlatego nie bój się mówić o tym, co u Ciebie "nadprzyrodzone".
    Grey Wolf, wizji, to ja nie miewam :) Raczej mam oczy szeroko otwarte na ludzi i świat... i od czasu do czasu we śnie nawiedzą mnie moje kochane "demony" w postaci Babci lub Sebastiana ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę może od tego, że w szamanizmy, magie i wudu nie wierzę. To moja własna opinia, i mam do niej pełne prawo, taka samo jak Ty masz pełne prawo aby w to wierzyć. Możesz również z dowolna swobodą na SWOIM blogu pisać o własnych doświadczeniach, i propagować je. Natomiast osoba, która przychodzi niejako do Ciebie w gości, i zaczyna próbować cię "nawracać" i mówić o grzechu.. Cóż, chyba nie słuchała dokładnie na mszy, kiedy ksiądz czytał "Czemu widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" Trzymaj się cieplutko i bądź sobą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam Cię Gosiu, Aśka z Krakowa
    Kiedyś miałam skrypt z runów na bardzo ciężką sytuację w naszej rodzinie i zadziałał w sposób błyskawiczny. Zrobiła go dla nas pani runistka,ale niestety wyprowadziła sie do Irlandi i nie mamy z nią kontaktu. Teraz też nie dzieje się dobrze u moich rodziców i chciałam o taki skrypt poprosic, może byś go dla nich zrobiła Małgosiu, oczywiście zaplacę.
    Chcę też tobie powiedzieć ,że bardzo podziwiam ciebie za otwartość i szczerość w wypowiadaniu swoich sądów i opini, to dzisiaj rzadkie. Niecierpliwie czekam na odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam:)
    Ja tylko pragnę dodać po przeczytaniu tych kilku postów że kto pomaga innym a nie potrafi zablokować dostępu do samego siebie złej energii,czy jak kto woli brudnej energii jest jak odbiornik.Wszystko co złe wbija się niczym kornik w jego warstwę energetyczną powodując problemy wokół a nawet problemy zdrowotne.Jedyną blokadą jaką ma założoną Małgosia jest wielka miłość jaką ma w sobie oraz chęć niesienia pomocy bezinteresownie wszystkim wokół:)Jest za to bardzo lubiana i bardzo kochana....czasem tylko mam wrażenie czy to wszystko aby nie za mało...pozdrawiam


    Woland

    OdpowiedzUsuń
  8. O, rety!!! Krzysztofie, wszystkich bym się tutaj spodziewała, tylko nie Ciebie :)))
    Dla niewtajemniczonych: "osobnik" podpisany nickiem Woland, to w jednej osobie ten "cudotwórca", który pomógł mi odnaleźć czarną torebeczkę i ten, o którego tak drżałam, kiedy zdobywał lodowiec Argentiere :))))) Człowiek, który zna mnie chyba lepiej, niż ja sama i... po prostu przy mnie jest. To taki "nieosaczający Przyjaciel". Bezcenne... :)))

    OdpowiedzUsuń