czwartek, 30 września 2010

Siła integracji ;)

Koniec!!! Skończyłam dzisiaj kurs! Właściwie powinnam napisać "skończyliśmy", gdyż przez dwa ostatnie dni nastąpiła całkowita integracja naszej jedenastoosobowej grupy (7 kobiet, 4 facetów). Duża w tym zasługa Oli, naszej ostatniej trenerki (chyba tak to się teraz nazywa :D), która poprzez kapitalne ćwiczenia całkowicie scaliła grupę. REWELACJA!.. REWELACJA!!! Nawiązały się fantastyczne znajomości, które -jestem tego pewna- zaowocują na polu zawodowym każdego z nas... Dlatego tutaj, na blogu, chcę podziękować: Oli, Krysi, Dance, Eli, Ani, Kasi, Joasi oraz Sławkowi, Leszkowi i dwom Zbyszkom za wspaniale spędzony razem czas. Było mi naprawdę bardzo miło :)

Dla wszystkich kwiaty :))) Co prawda tylko na poduszkach (wszystkie pojechały do Stanisławic).




środa, 29 września 2010

Trochę o ptakach...

Od wczoraj nad Poznaniem ciągną klucze dzikich gęsi. Ogromne, majestatyczne. Uwielbiam na nie patrzeć jesienią, kiedy odlatują i wiosną, kiedy wracają. Stojąc rano na przystanku tramwajowym miałam ochotę zawołać: "Hej! Zabierzcie mnie z sobą!" :( Aczkolwiek, gdybym z nimi odleciała, nie wiem, czy chciałoby mi się wracać na wiosnę...
Skoro poruszam dzisiaj ptasi temat, muszę napisać o smutnym zjawisku :( Otóż "Klub Gaja", na prośbę mieszkańców Bielska-Białej, podjął działania, mające na celu ochronę ptaków przed rozbijaniem się ich o ekrany akustyczne rozstawiane przy ruchliwych ulicach. Siła uderzenia ptaka w ekran jest tak duża, że nie daje mu żadnych szans na przeżycie. W Bielsku-Białej pod ekranami znaleziono wiele martwych ptaków, również z gatunków chronionych, m.in. bogatkę, modraszka, rudzika, piegżę, zimorodka, kapturka, cierniówkę, ba!... nawet kanarka! Okazuje się, że problem nie dotyczy tylko tego miasta. Idąc dzisiaj na kurs, wzdłuż ul. Baraniaka po stronie Jeziora Maltańskiego (tuż za Galerią), pod ekranem, który ciągnie się zaledwie na odcinku kilkudziesięciu metrów, zauważyłam dwa martwe ptaki! Przypuszczalnie leciały od strony miasta w kierunku drzew nad jeziorem. Nie doleciały, niestety :( Kolejny dowód na to, że cywilizacja, chroniąc człowieka (a właściwie dbając tylko o jego komfort), zabija inne, niewinne istoty. Z każdym rokiem "wykradamy" ptakom przestrzeń, po której mogłyby się swobodnie poruszać. Za parę lat w miastach trudno będzie natknąć się na inne ptaki, poza gołębiami, srokami, łabędziami i kaczkami na parkowych stawach. Już teraz nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałam w Poznaniu wróbla!.. I kiedy dzisiaj tak patrzyłam na te dwa martwe ptaki, pomyślałam sobie, że gdybym znała język ptasi, chodziłabym wzdłuż ekranów akustycznych, zawracała wszystkie lecące na pewną śmierć i wręcz wymuszała na nich, by obierały azymut na Grey Wolfa :))) A, niech tam... Najwyżej Henry mnie zabije, ale uważam, że u Niego czułyby się bezpiecznie :)))
Pozostając przy ptasim temacie, dodam dzisiaj trzy poduszki z kaczkami. Takie pomarańczowo-energetyczne ;) Pierwsza sprzedana (pojechała w ubiegłym tygodniu do Warszawy), pozostałe dwie czekają na nowych właścicieli ;)


wtorek, 28 września 2010

Mój blog trzyma się nieźle ;)

Dzisiaj na kursie mieliśmy pozycjonowanie stron. Rankingi i te sprawy... I cóż się okazało? Otóż mój blog stoi całkiem nieźle. Najciekawsze, że dotychczas nie było żadnych poczynań z mojej strony w kierunku "dźwigania" go w takich czy innych rankingach. Toż to cud większy niż w Sokółce ;) ... A w ogóle dzisiaj jakaś bardziej skupiona byłam na wykładzie. Może dlatego, że wyspałam się o całe dwie godziny dłużej, niż poprzedniej nocy ;))) Tak poważnie - ta część kursu chyba bardziej mi leżała tematycznie. Poza tym, facet prowadzący był bardziej "komunikatywny" i ta wpajana przez niego wiedza -bądź co bądź dla mnie dotychczas abstrakcyjna- łatwiej mi wchodziła do głowy... Ach! Przy okazji dowiedziałam się, że robiłam zasadniczy błąd przy wrzucaniu fotek na bloga, nigdy ich nie opisując. Od dzisiaj poprawa :)))

...A za oknem jak lało, tak leje ;)))

Żeby rozweselić i rozjaśnić ten ponury i mokry wieczór - pledzik niemowlęcy :) Patchwork klasyczny + aplikacja maszynowa + quilting maszynowy. Wymiary: 79 x 98 cm... Sprzedany :)

poniedziałek, 27 września 2010

W strugach deszczu...

Calutki dzień leje... Uwielbiam jesień i lubię nawet taki jesienny deszcz, ale nie w obecnej sytuacji. Chociaż... W takim deszczu można sobie bezpiecznie popłakać na ulicy... Chaos. W moim życiu chaos, jakiego nie pamiętam. Do jasnej cholery, co ja takiego złego zrobiłam, że mi się w życiu tak pieprzy???!!!  Od jakiegoś czasu żyję na "bombie" i chociaż jestem silną psychicznie kobietą, czuję, jakby moja dusza na szmaty się darła. Od dwóch dni sypiam po dwie godziny na dobę. Nie dlatego, że nie mam czasu na sen. Po prostu - sen nie przychodzi. Dzisiaj na kursie padałam ze zmęczenia. Zero skupienia. Dobrze, że to ostatnie cztery dni... Muszę gdzieś sama wyjechać, odpocząć. Może 3-4 dni wystarczą? Zostawić dzieci pod opieką, tatę pod opieką, zwierzaki pod opieką... Może jakieś odludzie, las? Żeby wszystko poukładać, przemyśleć... W sumie najlepiej byłoby nad morze, bo muszę pozbierać materiały do dawno już zaprojektowanych prac. Muszle, kamienie, wygładzone przez morze kawałki drewna, wodorosty do spreparowania... Podobno w miejscowościach nadmorskich są Domy Pracy Twórczej. Muszę sprawdzić. Rezerwacja i wyjazd... Ale najpierw skończę zamówioną makatę dziecięcą. Dużo mi nie zostało - raptem lamówka i "wykończeniówka". Więc może przyszły weekend? Tyle przetrwam...
Dostałam dzisiaj maila z zapytaniem, dlaczego przestałam szyć torebki :) Nie przestałam! :) W sumie latem sporo ich naszyłam. Może dzisiaj dwie sztruksowe, uszyte techniką crazy patchwork. Obydwie sprzedane, ale jakoś nie bardzo pamiętam, dokąd pojechały. Jedna chyba do Krakowa, a druga???

piątek, 24 września 2010

Łagodząc emocje...

Dla złagodzenia emocji towarzyszących mi w dniu dzisiejszym, które jednocześnie pozwoliły mi wejrzeć w głąb siebie - fotka pracy niewinnie dziecięcej... Woreczek "przedszkolny" uszyty dla Ksenii. Patchwork + ręczny "bluework". Woreczek pojechał do Belgradu ;)

...

"Pozostanę tu przy Tobie, dopóki przychodzić będziesz na brzeg tej rzeki. A gdy pójdziesz spać, ułożę się do snu u drzwi Twojego pokoju. A kiedy odjedziesz, podążę Twoim śladem. Aż powiesz mi: Zostaw mnie!, a wtedy odejdę. Ale do końca moich dni nie przestanę Cię kochać". 

(Paulo Coelho)

*********************************************

"Jednak miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka".


(Paulo Coelho - "Czarownica z Portobello")

poniedziałek, 20 września 2010

Inicjatywa dla Puszczy Białowieskiej

Próbujemy ratować to, co jeszcze pozostało z naszej Puszczy Białowieskiej. Dlatego wszystkie osoby, którym bliska jest ta w pełni słuszna inicjatywa, prosimy o włączenie się do akcji zbierania podpisów. Formularz oraz wszelkie dodatkowe informacje można znaleźć na stronie:
http://www.tydecydujesz.org/
Dla ułatwienia w dolnej części mojego bloga (z prawej strony) znajduje się banerek, stanowiący niejako skrót do w/w formularza.
-----------------------------------------------------------------------------

No i trochę z innej beczki ;))) Jedna z moich ostatnich prac - pled (quilt) szyty na zamówienie Pani Judyty ze Starachowic. Wymiary: 120 x 180 cm. Quilting ręczny... Quilt kolekcjonerski; posiada sygnaturę o treści: MADE BY SHAYNEEN  - AUG / SEP 2010.

sobota, 4 września 2010

Dla Sonii i Ryśka...

...Tak, tak... Dzisiaj będzie trochę o moich dalszych znajomych, którzy w dniu dzisiejszym biorą ślub. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że o prawo do swojej miłości musieli walczyć równe 5 lat. Były to lata zmagania się z ludzką głupotą, złośliwością, bzdurnymi stereotypami... Nie wyłączając mandatów za... hmm... niby obrazę moralności społeczności wiejskiej, w której przyszło im żyć ;))) Na szczęście nie pozwolili nikomu stłamsić swoich uczuć, przecierając niejako szlak tym wszystkim, którym przyjdzie udowadniać światu, że można być szczęśliwym w związku, uważanym powszechnie za: niemoralny, szokujący, bez sensu, bez perspektyw... Niepotrzebne skreślić... Może dzięki takim ludziom, jak oni pewnego dnia nasze społeczeństwo przestanie napiętnować związki dużo starszego z dużo młodszą... dużo starszej z dużo młodszym... bogatego z biedną... niepełnosprawnego z pełnosprawną (bądź niepełnosprawnego z niepełnosprawną, gdyż i to razi)... zwolenniczki PiS-u ze zwolennikiem PO... katoliczki z satanistą... wysokiej z niskim... chudego z grubą... profesora wyższej uczelni z kobietą, która edukację zakończyła na poziomie szkoły zawodowej... osobnika rasy żółtej z osobniczką rasy czarnej... super przystojniaka z tzw. "szarą myszką"... Przykłady można mnożyć.
Zawsze zastanawia mnie jedna nieprawidłowość. Jeśli zapytacie kogokolwiek, co jest najważniejsze w życiu, najprawdopodobniej usłyszycie odpowiedź, że miłość i znalezienie swojej Drugiej Połowy. Jednakże kiedy w naszym otoczeniu pojawi się para łamiąca pewien utarty stereotyp, społeczeństwo (czasami z najbliższą rodziną na czele) zrobi wszystko, aby uprzykrzyć jej skutecznie życie, zniszczyć uczucie... I to... hmm... podobno w imię dobra zainteresowanych.
Nie mogę być dzisiaj na ślubie Sonii i Ryśka (odległość), ale wiem, że podczytują mojego bloga ;) Dlatego na blogu pragnę życzyć im, aby nigdy nie ustawali w swej miłości, czerpali radość z każdego wspólnie przeżytego dnia, wspierali się we wszystkim i spędzali jak najwięcej czasu w swojej ukochanej Hiszpanii;)))
Przy takiej okazji wypadałoby wrzucić coś z kwiatami... To może lniane poduszki z aplikacjami przestrzennymi? Mają wymiary 27 x 55 cm. Jedna sprzedana, druga czeka na właściciela :)