sobota, 15 stycznia 2011

Lekko zbulwersowana... :/

No, nie... Nie wytrzymam i muszę to z siebie wyrzucić... Właśnie wróciłam z wieczornego spaceru z psem. Mamy z Nuką swoje utarte ścieżki, ale dzisiaj wyciągnęła mnie w miejsce niezbyt przez nas uczęszczane. Mimo, iż już prawie noc, tam akurat było w miarę jasno - za płotem parking, z drugiej strony plac zabaw, więc teren dobrze oświetlony... Mamy odwilż, więc od kilku dni "straszą" nas śmieci, wyłaniające się z roztopionego śniegu. Jednakże to, na co natknęłam się dzisiaj na odcinku zaledwie 30-40 metrów, a co wyłoniło się z nieistniejącej już skarpy, pieczołowicie przez dozorców zgarnianej przez ostatnie tygodnie, śnieżnej brei, woła o pomstę do nieba! Niechże wymienię z pamięci, bo zapamiętałam dokładnie: puszki po wszystkim możliwym, tony petów, butelki i korki od sylwestrowego szampana, pudełko po serku "homo", jakaś męska skarpeta koloru szarego, reklamówka z Lidla, strona tytułowa miesięcznika "Pani", zapalniczka koloru wiśniowego lub czerwonego, nieobgryzione do końca udko kurczaka (powoli zaczęła się na nie czaić moja Nuka, ale w porę zareagowałam :/), papierowe pozostałości po petardach, dwie zużyte prezerwatywy (ich stan na to wskazywał; chyba, że komuś na Sylwestra zabrakło balonów :/)... i nieowyobrażalna ilość brązowawej mazi, roztartej to tu, to tam, a wskazująca na jedyne sensowne pochodzenie - psie odbyty :/// Kurczę, ja nie wiem - albo ze mną jest coś nie halo, albo świat się do góry nogami przewraca! We wszystkich chyba miastach trwa walka z psimi kupami. Jako "animals" zawsze powtarzam, że to nie psy brudzą, ale nieodpowiedzialni właściciele. Trudno wymagać od psa, żeby korzystał z sedesu, tudzież z nocnika :/ Jednak to na właścicielu ciąży obowiązek sprzątania po swoim pupilu. Tak trudno wziąć worek biodegradowalny i sprzątnąć?! Noszę zawsze przy sobie kilka takich worków w kieszeni na wypadek, gdybym napotkała jakiegoś "zapominalskiego", ponieważ zazwyczaj, gdy się zwróci uwagę na leżącą kupkę, można usłyszeć: "Oj, zapomniałam / zapomniałem woreczka". Najciekawsze, że za każdym razem, kiedy taki worek podaję, widzę wzrok, który mógłby zabić :/  Kiedyś jakaś wyfiokowana paniusia lekko pod siedemdzisiątkę odpaliła mi, że się brzydzi. Ciekawe... Trudno mi uwierzyć, że jej pieskowi, nawet gdy był rozkosznym szczeniaczkiem, nie zdarzyło się nabrudzić w domu. Co wtedy? Wzywała zakład oczyszczania miasta, by posprzątał kupkę??? Tych wszystkich, którzy nie sprzątają po swoich psach mam ochotę zapytać, jak przyjemnie jest wyjść rano z bramy i wdepnąć w coś tak miękkiego i milutkiego :/// A gdzie są "właściciele" tych wszystkich wymienionych wyżej (poza kupami) "przedmiotów"? Pewnie, najlepiej jest zostawić cały syf na ulicy... Po co brać do domu? Jak to się mówi gwarą poznańską: "srrrru... i w krzoki". Niech leży! Od dłuższego czasu przyglądam się zaśmieconym poznańskim ulicom i zastanawiam się, jak miasto poradzi sobie z całym syfem, jaki zostanie po "Euro 2012"! Strach się bać!!! Tak sobie myślę, że coraz bardziej mnie to wszystko wnerwia. Czas emigrować... Chyba "okredytuję" się na maksa, kupię to totalnie zapuszczone ranczo na Pomorzu i zaszyję się na nim, żebym nie musiała patrzeć, jak piękne swego czasu miasto staje się śmietniskiem i szaletem Wielkopolski :/ Smutne :(
     Zamiast psa będzie kot... Poduszka... Dawno temu "pojechała" do Krakowa...

5 komentarzy:

  1. a na wsi to nie wiem czy tak lepiej jest smieci w potoku smieci w lesie,tyle ze psow mniej to po lace mozna isc bez wdeptywania

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale Cie rozumiem. Kiedy chodzi się na spacerki na przykład z małym dzieckiem trudno mu wytłumaczyć dlaczego taka rzeczywistośc nas otacza. Ludzie udają, że problemu z psimi odchodami nie ma, bo im się zwyczajnie nie chce. Myślę że jeszcze dużo czasu upłynie zanim zmieni sie polska mentalność, dbałośc o swoje otoczenie, ekologię i sprzątanie po sobie i swoich zwierzakach. Podobnie jest z segregacją śmieci. Dlatego też czym prędzej już w tym roku wyprowadzam się z blokowisk, bo cierpię ja i mój zmysł estetyczny BARDZO.
    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Lusi

    OdpowiedzUsuń
  3. na wsi jest od razu nawóz ;)..kotek jak żywy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kot dokładnie taki ładny jak mój:)

    Woland

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,chciałabym nabyć takiego właśnie kotka.snawrat6@wp.pl....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń