piątek, 28 października 2011

Kiepska ze mnie sprzątaczka :(((

Ciężki tydzień. Od wtorku psychiczna huśtawka. Odpalasz po kilku dniach skrzynki mailowe, bloga i dostajesz po wszystkim - po oczach, po głowie, po tyłku, po sercu, po duszy... Czegoś nie wymieniłam? Nawaliłam jako przyjaciel. Widok martwej Saby na blogu u Szarego Wilka, jej grób, martwy szczeniaczek i maluszki pełzające po martwej matce... Jak to się stało, że nie wsiadłam w pociąg do Przemyśla i nie pojechałam go wspierać w trudnych chwilach?! Przecież jeszcze niedawno tak właśnie bym zrobiła! Nie pojmuję, co się ze mną dzieje. Czy to te wszystkie wydarzenia, które spadają na mnie od jakiegoś czasu, które próbuję tłumaczyć, objąć logiką, rozbierać na czynniki pierwsze? A Firefox? Śmierć jego przybranego, indiańskiego Dziadka wpędziła go w dołek niewyobrażalny.  Zbombardował mnie rozpaczliwymi mailami w skrzynkach i wiadomościami na komunikatorach, a mnie nie było. Znów nawaliłam. Czy tak trudno było w nawale zajęć o zwykłe: "podaj login, hasło... klik!" ??? Nic mnie nie usprawiedliwia w obu przypadkach - ani żadne pieprzone złe wyniki badań, przychodnie, zabiegi, ani roztrzaskane doszczętnie biodro przyjaciółki i ranczo, ani debaty "na szczeblu" o bezdomności zwierząt, ani durne kubiki drewna i metry kabli :/// Nic!!! Rozmyślanie o tym wszystkim wpędza mnie w dół...
   Agata we wtorkowy wieczór na GG:
- Ty, Ślicznotka, nie chcesz małego goldena? Przeszedł testy w fundacji. Na "dogo" się nie nadaje, ale to wspaniały szczeniak i musi trafić do dobrego i odpowiedzialnego domu. Rozumiem, że bierzesz?
- Taaa, nie wiem gdzie :/ Do Poznania odpada. Mam go zabrać na ranczo do Wieśki? Askan - indywidualista szybko by się z nim rozprawił. Nie da rady.
Kilka kolejnych suchych zdań... Agata, psycholog z "osiągnięciami", wyczuje człowieka nawet na GG. Znamy się z kursu dogoterapii. Prowadziła z nami zajęcia - pogadanki. Ktoś doszedł do wniosku, że chodząc z psami do DPS-ów, domów dziecka i innych ośrodków, możemy się zetknąć z różnymi sytuacjami i takie spotkania z psychologiem powinny nam pomóc. Agata to wyjątkowy typ psychologa. Nie z tych, co to kładą na kozetce, głaszczą i dobrotliwie się cergolą. Ona wali z grubej rury, gra na emocjach, grzebie w duszy człowieka niczym pogrzebacz i wywleka wszystko na powierzchnię. Najciekawsze, że najczęściej bywa skuteczna :/
- Co z tobą, Gocha? Czuję, że coś nie gra. Wywalaj z siebie.
- Wszystko jest do dupy...
- No, tak jest, ale to nie znaczy, że należy zostawiać sprawy samym sobie. Co jest?
- Potykam się o dołki z przeszłością...
- Buuuuu... To ty jeszcze nic z tym nie zrobiłaś??? Dziewczyno, ty się nie potykasz, ty w te dołki wpadłaś i nie możesz wyleźć!
- Może. Nie wiem. Próbowałam, ale ciągle wracają pytania, wątpliwości...
- Musisz się odciąć. Jeśli tego nie zrobisz, nie ruszysz do przodu.
- Taaa, nie wiem jak.
- Jak "jak?". Normalnie. Bierzesz taki miecz, jak na "Gwiezdnych Wojnach" i... ciach!
- To daj mi taki miecz, jak masz.
- Ej, każdy go ma. Musisz go poszukać w sobie. A przede wszystkim musisz uporządkować swoje życie. Inaczej dalej będziesz się potykać. Ustalasz sobie, co po kolei odcinasz i... ciach!
Ciągnie się opowieść o ostatnich miesiącach, o porażkach, o przykrych wydarzeniach, niezrozumiałym zachowaniu osób w moim otoczeniu, o tym, co mi dała (a może, czego mi nie dała) moja sierpniowa "ucieczka", o "niby-przyjaźni", która okazała się właściwie nie wiadomo czym, zostawiając po sobie wielką, broczącą ranę, niemożliwą do zabliźnienia, o wątpliwościach, czy droga, którą idę, jest tą właściwą i dlaczego kroczę nią sama, a na koniec o tym, jakim okazałam się kiepskim przyjacielem i to wobec dwóch osób, które chyba najbardziej na świece się o mnie martwią i troszczą... czego dały dowód po moim zniknięciu, bombardując mailami nawet moje dzieci. Ba! Firefox poszedł jeszcze dalej! Podejrzewając, że w desperacji swojej mogę spakować plecak i skutecznie "zamknąć" za sobą drzwi, szukał mnie nawet u mojego wieloletniego kolegi w Norwegii! Co ciekawe, odnalazł faceta, wiedząc tylko dwie rzeczy: imię - Bartek (nawet nie wiedział, czy to od Bartosz, czy Bartłomiej), lokalizacja - daleka północ Norwegii! Nic więcej! To się nazywa determinacja w szukaniu! :D...
- No, kochana, ty najwyraźniej potrzebujesz terapii koleżanki Agaty, czyli muszę ci dać potężnego kopa w dupę.
- Nie potrzebuję jakiejś twojej durnej terapii, tylko czasu.
- Bzdura! W takich sprawach czas nie pomoże. To pusty slogan... Musisz zrobić tak...
Po czym nastąpił pisany monolog koleżanki Agaty, z dokładnymi wskazówkami, co Gocha powinna zrobić, żeby nie potykać się już więcej o dołki z przeszłością...
Od wczoraj koleżanka Małgorzata zaczęła czynić radykalne cięcia "ognistym mieczem", wskazanym przez koleżankę Agatę, psychologa - sadystę :/ Skutek? Żaden! Przed kilkoma godzinami odezwała się Aga.
- No, i...???
- Dupa.
- A to dlaczego?
- Czuję, że kogoś krzywdzę.
- No, k..., Gocha! Ciebie już naprawdę pogięło?! Ty znów myślisz o innych, a nie o sobie?  Siebie krzywdzisz! Ktoś ma cię w dupie, ktoś inny wykorzystuje twoją dobroć, jeszcze ktoś inny robi z ciebie emocjonalne i uczuciowe wraczysko, a ty się martwisz, że odcinając się, kogoś krzywdzisz?! K..., jeśli bym nie wiedziała, który jesteś rocznik, to bym powiedziała, że jesteś jakąś inkarnacją Matki Teresy! Ty, kobieto, za długo w wolontariacie siedzisz. Idę do Lidla po piwo. Muszę się napić...
Po czym ozdabiając ostatnie zdanie emotką ludka zasłaniajacego sobie oczy, zniknęła... Na zdrowie, Aga! Nie wypij za dużo ;P Chociaż... przecież jutro sobota ;)
A ja? Zostałam sama z "ognistym mieczem" w dłoni i myślę, co by tu jeszcze ciachnąć, bo może to, co ciachnęłam do tej pory, nie było tym, co ciachnąć powinnam? Cóż, czas pokaże. Chociaż czas, według Agaty, to... pusty slogan... A może to wszystko, to taka moja karma? Oj, chyba nieźle sobie nagrabiłam w poprzednim życiu ;)


Słonik... na szczęście ;)

  

3 komentarze:

  1. z jakiej to książki kartka :)..z takim psychologiem lepiej nie zadzierać ;)..miecz, piwo..ja mogę iść po pokrzywę do ogródka i się wychłostać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zbywanie milczeniem też deprymuje..:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwyczajnie machasz nim na oślep i uważaj żebyś sobie nim krzywdy nie zrobiła,oczywiście wiem gdzie tkwi problem....ale co tez ja tam Ciebie obchodzę,za dużo kontrowersyjnych rzeczy piszę i opowiadam więc podlegam ocenzurowaniu:)

    Woland

    OdpowiedzUsuń