środa, 21 grudnia 2011

Pierwszy prezent świąteczny

Czy ktoś z Was dostał już prezent świąteczny??? Ja dostałam :D Ofiarodawcą okazał się niezwykle przystojny dwulatek, o pięknym imieniu Nataniel. Prezent tym cenniejszy, iż wykonany własnoręcznie i specjalnie dla mnie. A oto i on:
Wszyscy zgodnie uznaliśmy, że Natan jest z pewnością przyszłością malarstwa polskiego :D Moje dziewczyny z uznaniem pokiwały głowami, po czym Cyntia orzekła: "Niezwykle kreatywne dziecko". Fakt - porównując osiągnięcia moich dzieci w drugim roku życia, Natan bije je na głowę. Dalia bowiem rysowała tylko kreski i kropki, a Cyntia -ciut bardziej uzdolniona plastycznie- czasami "popełniała" kółka (nie zawsze zamknięte i w większości jajowate), coś między falą a zygzakiem i przy odrobinie szczęścia koślawe krzyżyki ;)... Co ciekawe, praca Nataniela posiada głęboką treść! To fioletowe, to sam autor ;) To czerwone na dole pośrodku, to ja (hmm... jakże wymowny kolor czerwony!), a czarne u góry - 'jów', czyli żółw w narzeczu Natana. Jednakże element najbardziej rzucający się w oczy, po lewej stronie, to największa fascynacja naszego Artysty - 'zowa'. W tłumaczeniu na polski - nasza pospolita... sowa! Spostrzegawczy i wnikliwie kontemplujący powyższe dzieło koneser sztuki współczesnej zapyta zapewne, cóż brązowego, o wyraźnej, wypukłej fakturze "zdobi" ową 'zowę', okalając ją wyraźną, tłustą plamą. Otóż 'zowa', natychmiast po swoich "narodzinach", została troskliwie nakarmiona... masłem orzechowym :)))
     A Nataniel, cóż... Oprócz tego, że zapowiada się na świetnego rysownika (kredki i papier to podstawa jego egzystencji), zostanie też wytrawnym mówcą. Gada, jak nakręcony. Na jawie... i we śnie! Fakt - w swoim własnym narzeczu, ale co ciekawe, pełnymi, poprawnie budowanymi zdaniami!!! Poza tym jest niezwykle spostrzegawczy i genialnie, jak na dwulatka, kojarzy fakty. Po narysowaniu powyższego obrazka i nakarmieniu sowy, nawiązała się między nami rozmowa:
- Wiesz, Natanielku, sowy raczej nie jedzą czekolady.
- So je zowa?
- Hmm... Pewnie jakieś małe myszki, może też muszki i inne robaczki?
Najwyraźniej musiało się nieźle "kotłować" w jego małej główce, bo po dłuższej chwili wszyscy zamarliśmy widząc, co robi malec. Natan przytaszczył mi na kolana moją niezwykle ciężką torbę, w rękę wcisnął... myszkę, wypiętą z laptopa (!) i mówi:
- Skowaj. Zowa sje.
Bystry maluch już wcześniej wypytywał o laptopa i cały "osprzęt", ale nikomu do głowy nie przyszło, że wszystko zapamięta i będzie "kojarzył"!!! Co ciekawe, wypiął myszkę z laptopa tak sprytnie, że nic nie uszkodził. Na szczęście!!! Żywe srebro, musi być ciągle pod kontrolą ;)... Zafascynowany wspomnianą już 'zową', rośnie ogólnie na miłośnika zwierząt - "opanował" już psa i oczywiście żółwia. Potrafi leżeć plackiem na podłodze i zaglądać w pancerz. Wpatrują się tak w siebie długi czas - on i 'jów' ;)))
     I tak to malutki Nataniel, zdecydowanie największy "cud" tegorocznych Świąt, stał się pępkiem świata całego naszego licznego "towarzystwa". Nazywany przez zdecydowaną większość (ze mną włącznie) Natanem... Hmm, tylko mama mojej przyjaciółki woła do niego: "Natanku", co wywołuje u nas wszystkich zgrzytanie zębami, bo wiadomo - "Natanek" tak się jakoś dziwnie kojarzy ;))) No, i wyłamał się jeszcze Bartek, który rzuca w kierunku Małego, poważne, męsko i lekko z... amerykańska brzmiące: "Nat" ;)))
 Była "praca" Natana, musi być i moja ;) Tym razem królik uszyty według bardzo starego wzoru. Technika - crazy patchwork, czyli w sumie... Vintage Bunny in Crazy Patchwork ;)))... Sprzedany.

1 komentarz:

  1. Rzeczywiscie ma talent maly Nataniel.No i wyobraznie zreszta tez .Az "gieba " sie smieje jak sie o nim czyta.Pewnie prawdziwa frajda spedzac czas z tami m uroczym chlopcem .kROLICZEK swietny.Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń