poniedziałek, 12 grudnia 2011

Praca wre...

...dlatego nie bardzo mam czas, aby "udzielać" się na moim własnym blogu ;) Maszyna furkocze od rana do późnego popołudnia, laptop się grzeje od ilości przerabianych fotek, podłoga zasnuta nitkami i skrawkami tkanin. Słowem - przedświąteczna gorączka, ale taka, wiecie, nie związana z żadnymi porządkami, prezentami, pieczeniem pierników lecz ciężką, mozolną pracą. Jak to dobrze, że kocham moją pracę, bo pewnie inaczej już dawno bym poległa :)))
     Bardzo chcę napisać coś nawiązującego do komentarzy pozostawionych pod poprzednim wpisem przez 'Anonimowego' i Arachne odnośnie artykułu, jaki ukazał się w "Wysokich Obcasach" na temat Indiańskich Kobiet (celowo piszę to wielkimi literami). Artykuł oczywiście czytałam, temat jest mi szczególnie bliski i chciałabym dodać pewne moje przemyślenia, ale pozwolicie, że zrobię to kiedy już uporam się z natłokiem obowiązków ;)
     Drugim tematem, który chciałabym poruszyć w najbliższym czasie jest los Polskiego Rękodzielnika (też celowo z wielkiej litery) - to takie moje pofestiwalowe retrospekcje, związane z imprezą, jaka właśnie zakończyła się na terenie MTP. Podsumowanie kilku miłych spotkań, rozmów, wynurzeń na temat tegoż "losu" i związane z tym -nie tylko moje własne - przemyślenia.
     Święta zazwyczaj kojarzą się z kolorem czerwonym - dużo w tym kolorze ozdóbek, dodatków... No, to może patchworkowy wianek do powieszenia na ścianie? Niekoniecznie świąteczny, ale... ;P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz