wtorek, 10 stycznia 2012

Lawina absurdów

Żyjemy w państwie absurdów, niestety. O ile w ciągu roku to wszystko jakoś nam umyka i się "rozpływa", o tyle z jego początkiem absurdy te dają się szczególnie we znaki, przynajmniej w moim przypadku tak jest. Może dlatego, że wszelkie durnowate pomysły "za nas myślących", ustawy, przepisy i inne bzdety wchodzą najczęściej w życie z dniem 1 stycznia każdego roku... Mamy chyba najbardziej absurdalny (i zarazem najbardziej "zdzierczy") system podatkowy na świecie... absurdalny system ubezpieczeń... absurdalne przepisy adopcyjne... absurdalny system opieki zdrowotnej... absurdalny system edukacji... Absurd goni absurd chyba we wszystkich kilkunastu kodeksach :/
Wywalczyłam, dosłownie wywalczyłam (!), pudełko 30 tabletek dla mojego dziecka. Tabletek, które notabene należą się dziecku, jak psu zupa, ponieważ MUSI je przyjmować ciągle. Najpierw zostałam "wylegitymowana" przez personel w rejestracji przychodni ze wszystkich możliwych dokumentów, począwszy od wszelkich zgłoszeń do ZUS-u, po legitymacje rodzinne (które ponoć już rok czy też 2 lata temu miały przestać obowiązywać), dowody z banku poświadczające opłaty składek... Ta sama procedura ponownie w gabinecie lekarskim. Nie wiem, może na wypadek, gdyby pielęgniarka w rejestracji jakiś... hmm... niezbędny papierek jednak przeoczyła :/  Ba, okazało się, że zgłoszenie dzieci do ZUS-u jednak muszę skserować i załączyć do kartoteki (!), czyli kolejny rajd: "przychodnia - punkt ksero - przychodnia". Po kilkukrotnym bieganiu do przychodni stałam się szczęśliwą posiadaczką recepty na lek dla córki! Kiedy już myślałam, że wszystkie "schody" za mną, kolejny szok. W aptece zostałam ponownie "prześwietlona" i "wylegitymowana" z wszystkich możliwych papierów i papierków, dokładnie tych samych, które musiałam już dwa razy okazać w przychodni. Pomyślicie, że na tym koniec??? Otóż nie! Poproszono mnie o pozostawienie wraz z receptą ostatniego dowodu opłaty składki zdrowotnej i... numeru telefonu, na wypadek, gdyby coś jeszcze okazało się nie teges i personel apteki byłby zmuszony poprosić mnie ponownie "na dywanik" !!! Wręcz wyżebrane opakowanie niezbędnych dla zdrowia mojego dziecka tabletek, niosłam do domu niczym relikwię :/ Kolejna walka czeka mnie za dwa tygodnie, ponieważ na tyle wystarczy leku. Nie zdziwi mnie, jeśli tym razem będę musiała dostarczyć akty urodzenia wszystkich moich antenatów sprzed pięciu pokoleń, świadectwa szkolne z podstawówki i zaświadczenie o rozmiarze obuwia noszonego przez mojego dziadka ze strony matki...
Jakby tego było mało rok zaczynam nieciekawie, bowiem jutro w południe zaliczę pierwszy tegoroczny pogrzeb :((( Mam nadzieję, że jednocześnie ostatni...

Kolejny 'crazy wreath'... Tym razem biało - niebieski...

5 komentarzy:

  1. Absurd goni absurd jak napisałaś wyżej to jedyne słuszne stwierdzenie na to co się u nas dzieje. Niestety, aż strach się bać przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze współczuję, tym bardziej, że wszystkie dzieci w naszym pięknym kraju do ukończenia 18 lat są ubezpieczone niejako "z urzędu'...Szlag człowieka może trafić...Serdecznie współczuję takiej pielgrzymki między przychodnią, a aptekami;/

      Usuń
  2. I jak zwykle winnych i konsekwencji nie będzie..
    Nic tylko się powiesić albo uciekać na Alaskę :)..

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda słów...
    Życzę siły i "wyrozumiałości" dla niezrozumianego:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. "Cokolwiek uczyniliście.... cokolwiek zaniechaliście..." Wierzę że kazdy dostanie to na co zapracował albo tu albo w przyszłości. Też zmierzam się z tym chorym systemem. I nie może mi się w głowie pomieścić że człowiek człowiekowi gotuje taki los. Bo duch się nie liczy, to "litera" jest ważna. Tylko skąd ta litera, przecież nie spada z nieba. Gestapo mordowało w piecach. Teraz mamy powolne zabijanie bez kosztów. Ups, zapomniałabym o tysiacach drzew z których powstaje durna dokumentacja. Ot taka powolna, acz legalna eutanazja. Prawo dżungli i pieniądza decyduje kto przeżyje.
    Taak! Siły i wytrwałości!!!
    Piękne rzeczy powstają w Twych dłoniach. Baaardzo pięęękne!!!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń