czwartek, 12 kwietnia 2012

...

Pachnie deszczem. Wiosennym... Jeszcze nie pada, ale mój nos, wyczulony na zapachy niczym nos dzikiego zwierzęcia, został w momencie otwarcia drzwi wejściowych zbombardowany powietrzem, przesyconym zapowiedzią tego, co nastąpi. Będzie lało... Póki co, delektuję się tym, co przez okno dociera do moich nozdrzy. Mieszanka wilgoci, która za chwilę się "skropli", zapachu wilgotnej, niedawno przekopanej ziemi, młodych liści drzew i krzewów, trawy, pierwszych kwiatów na drzewach owocowych, zwierząt i dziesiątek innych zapachów, z których jedynie część potrafię zdefiniować... Uwielbiam to, więc delektuję się "aromatem" natury i już wiem, że ten dzień będzie udany. Mimo nieuchronnie nadciągającego deszczu...

"Karkówka" dla wielbicielki moich "karkówek" - Pani Joasi z Warszawy. Właściwie prezent dla Jej przyjaciółki, Ewy. Tym razem brązowo - beżowa.

3 komentarze:

  1. Ja na razie czuje tylko katar ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie genialna poduszka !!! I piekne materialy uzylas !Podziwiam !
    Moc pozdrowien z Florydy !

    OdpowiedzUsuń
  3. ale bajeczna podusia. podziwiam Twoje prace - masz talent!

    OdpowiedzUsuń