środa, 9 maja 2012

Dzień Dmuchawca

Dzisiaj bardzo wcześnie wyszłam na łąkę, żeby wypełnić "psi obowiązek"... i co? I natura kolejny raz powaliła mnie swoim pięknem. Mamy czas przekwitania mniszka, którego na naszej łące jest zatrzęsienie. Noc prawdopodobnie była bezwietrzna, więc łąka dosłownie biała, usłana aż po wszystkie krańce pięknymi kulami dmuchawców. Zaparło mi dech w piersiach, kiedy kilkukrotne, delikatne podmuchy wiatru zaczęły unosić w powietrzu biały puch. Wrażenie niezapomniane i aż żałuję, że nie wzięłam aparatu. Psy, które wpadły z dziką radością w wysoką trawę, wypadły z niej całe oblepione tym bielutkim cudeńkiem :))) Jeśli macie okazję uczestniczyć rano w takim widowisku, to polecam. Zapewniam, że w takim widoku można się zakochać, no chyba, że ktoś jest mało wrażliwy ;P

Totalnie zwariowany worek... Crazy patchwork to mało powiedziane :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz