niedziela, 2 grudnia 2012

Tydzień fizycznego cierpienia

W poniedziałkowe popołudnie byłam uczestnikiem bardzo nieprzyjemnego w skutkach wypadku, który skutecznie wykluczył mnie z "życia społecznego", niejako "unieruchomił" i uzależnił od leków przeciwbólowych - jak to określiła moja animalsowa koleżanka: "wypadku z psem w tle". My, animalsi, tak już mamy, że w nasze zwierzolubne życie wpisane są różne mniej lub bardziej niebezpieczne sytuacje, ale akurat zwierzaczki nie są temu winne, lecz jak zwykle - człowiek... W każdym razie ja, osoba unikająca jak ognia leków przeciwbólowych, muszę być przez jakiś czas dla nich miła, by pozwoliły mi normalnie funkcjonować ;) W piątek dzięki tabletkom mogłam pójść na pogrzeb osoby bardzo mi bliskiej, a od wczoraj z wielkim impetem ponownie zasiąść do maszyny :) Rozgrzewka musi być, ponieważ jutro rozpoczynam pracę nad wielgachnym pledem - 250 x 250 cm i muszę nieźle naginać, bo czas nagli.

Dzisiaj "drobnica", czyli popularna śniadaniówka, zwana z "angielska" lunch bag ;) Ta uszyta na zamówienie w wersji dżinsowej ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz