wtorek, 31 grudnia 2013

Z Nowym Rokiem ;)))

Oj, nie było mnie tutaj!!! Szmat czasu, jak to się mówi u nas w Poznaniu ;) Ola "pukała" do mnie w komentarzach, kilka osób w mailach... Ciężki był to dla mnie rok. Problemy ze zdrowiem, jakie pojawiły się wiosną i reakcje lekarzy, którzy bezradnie rozkładali ręce, skutecznie mnie przyhamowały, zarówno w działalności zawodowej, jak i w każdej innej. Mówią, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Czy mnie wzmocniło? Może w pewnym sensie tak, ale na pewno po raz kolejny zmusiło do przewartościowania pewnych spraw w życiu, przetasowania ludzi, którzy się w nim pojawiali kiedyś i obecnie, bo w obliczu choroby wyszło, kto podał mi rękę, a kto się zwyczajnie na mnie wypiął. Bolesne to są momenty, kiedy nagle otwierają się oczy i ból duszy trudniej znieść niż ból fizyczny, spowodowany chorobą... Wykaraskałam się i chociaż ciągle jadę na lekach (obecnie w minimalnych już ilościach), to mogę dzisiaj spokojnie powiedzieć: będzie dobrze ;)
Lato przeleciało - raz na wozie, raz pod wozem... Jesień smutna. W dniu 24 października musiałam podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu - decyzję o eutanazji mojej ukochanej Nuki. Była bardzo chora i mimo, iż walczyłyśmy do ostatniej chwili, choróbsko wygrało. Odeszła na moich rękach, wtulona w moją twarz, a ja do ostatniej chwili szeptałam jej do ucha wszystkie najpiękniejsze słowa miłości, jakie tylko znam... Minęły dwa miesiące, a ja nie mogę pogodzić się z jej odejściem: czuję jej ciężar nocą na kołdrze, mam wrażenie, że kręci się pod moimi nogami w kuchni, widzę ją leżącą na łóżku mojej córki i bardzo często czuję jej zapach. Jest. Ciągle ze mną jest... A ja tęsknię.
Od października zachciało mi się uczyć i zostać w przyszłości... rolnikiem :D Poszłam na turystykę wiejską, a za chwilę planuję zrobić technika weterynarii, więc sporo jeszcze przede mną :D

I tak oto wchodzę w Nowy Rok z bagażem wyniesionym ze starego, ale z nadzieją, że to, co dobre, stanie się jeszcze lepsze, a to, co złe, ulegnie cudownej przemianie :))) Zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma żadnej magii w przejściu z 31 grudnia w 1 stycznia, więc praktycznie każdy następny dzień będzie zwyczajnie ciągiem dalszym, ale postanowienia swoje mam :D A jakże! :)))
W tym Nowym Roku życzę Wam wszystkim samych radosnych chwil, zdrowia, miłości bliskich, prawdziwych i sprawdzonych przyjaźni, spełnienia marzeń - tych wielkich i tych całkiem malutkich... I żeby Wam było kolorowo :)))

Odjazdowa, niezwykle kolorowa podkładka pod talerz, wykonana techniką crazy patchwork.



8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że już dochodzisz do siebie. Oczywiście jesteś bogatsza o nowe, nie zawsze przyjemne doświadczenia i wiesz, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Jakiś czas temu odeszła nasza Saba. Miała 17 lat. Chyba miałam podobne odczucia jak Ty. Nadal tęsknię, mimo,że teraz mamy waderkę Bajkę. Pozdrawiam Cię i miło mi, że dajesz znaki życia. OlaS.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że odzywasz się. Tak jak myślałam Miałaś ważne powody. Cieszę się, że odzyskujesz równowagę. Dobrze, że wiesz - są sprawy ważne i ważniejsze, szczególnie gdy chodzi o przyjaciół. Chyba również wiem co czujesz po stracie. Niedawno odeszła nasza Saba po 17 latach z nami. Nadal tęsknimy, mimo, że od pewnego czasu mieszka z nami waderka Bajka. Pozdrawiam i życzę samozaparcia w realizacji planów. Ale nie zapominaj o szyciu. OlaS.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cholerka, chyba mój komputer się zacina OlaS.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brakowało Ciebie bardzo w tym blogowym świecie, ale dobrze, że wróciłaś. Pomimo strat i cierpień w starym roku, są pewnie też jakieś korzyści, gdyby się tak głębiej zastanowić (to z autopsji wiem, bo sama choruję). Tak więc jesteś bogatsza o nowe doświadczenia. Życzę Ci zdrowia, dużo zdrowia, weny niekończącej się i dużo radości w tym roku i w następnych....

    OdpowiedzUsuń
  5. witaj. piękne . tworzysz piękno wokół siebie . Podoba mi się twoja pasja zwłaszcza ze bliska mi jest idea powtórnego użycia materiałów np. w formie patchworku. Pozwól ze zostanę na dłużej dołączając do grona obserwatorów . Cottonara.

    http://cottonara.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam, dziewczyny, za dobre słowa ;)
    A Cottonarę witam na moim blogu - zostań tutaj, kochana, jak długo zechcesz :) Rozgość się i czuj się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. takie tu czary mary :) podoba sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, cieszę się bardzo! Dziękuję :)

      Usuń