niedziela, 13 kwietnia 2014

Dla równowagi...

...po wczorajszym udanym wyjeździe na jarmark do Szreniawy, dzisiejszy wypad do gospodarstwa ekologicznego w Chudobczycach był totalnym niewypałem... Już pomijam fakt, że samo gospodarstwo Fundacji "Barka" w realu ma się nijak do tego przedstawianego w Internecie (czegóż to podrasowane zdjęcia nie sprzedadzą!), to opowieści "podopiecznych" o swojej przeszłości, snute w sposób luzacki, nad wyraz łatwy i wylewny, wydają mi się mocno wyreżyserowane. Jeśli miałabym wam powiedzieć, co ciekawego z gospodarstwa wynieśliśmy, odpowiem wam: NIC! Nie ma tam niczego, co być powinno. Poza dwudziestoma kilkoma owcami i dwudziestoma kilkoma kozami, poza dwoma "foliowcami" z posianą rzodkiewką i marchewką oraz dźwigającym się z ruin pałacykiem... pustka. Wiem, że dla tej instytucji każdy uratowany i wyciągnięty z dna człowiek jest wielkim sukcesem, ale jeśli pisze się i mówi o "gospodarstwie ekologicznym" na takich potężnych hektarach, to niech to chociaż po części ma ręce i nogi... Cóż, jako osobie pozytywnie patrzącej w przyszłość pozostaje mi wierzyć, że to, co najlepsze, dopiero przed tym gospodarstwem. Oby...
Tak więc jedynym plusem naszej wycieczki była jazda naszym busem w stylu 'hippie', wzbudzająca euforię zarówno wśród współpasażerów, jak i przechodniów na ulicach, a także wszystkich mijających nas kierowców, że o patrolach drogówki na trasie i panienkach tirówkach nie wspomnę ;)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz