wtorek, 15 kwietnia 2014

Średnia wieku

Miałam dzisiaj okazję przebywać w pewnej firmie X; razem ze mną w pomieszczeniu około 10 osób - przedział wieku od 22 do około 54 lat (mnie, w wieku bliższym granicy górnej, pomińmy). Same kobiety... A oto i rozmowa, jaką podsłyszałam (celowo piszę "podsłyszałam", a nie "podsłuchałam", gdyż czasami niemożliwym się staje wyłączenie na bodźce słuchowe, niestety).
Do pomieszczenia wchodzi młody magazynier i rzuca w kierunku równie młodej brygadzistki:
- Będziemy mieli nowego magazyniera.
- Tak? A ile ma lat? Zaniży nam średnią wieku, czy zawyży?
- Rocznik 1985 - rzuca magazynier.
- Cooo???!!! Taki stary?!
- Nooo, a był jeszcze jeden kandydat! Rocznik 1982.
- Nieeeeee!!! - śpiewnie zawodzi brygadzistka.
- Ale staruch!!! - dorzuca jej zastępczyni.
...
Patrzę po twarzach kobiet i na niektórych widzę niesmak, zaskoczenie i zażenowanie... Co najdziwniejsze, uczestnicy dialogu to osoby, które właśnie pokończyły studia, więc -po pierwsze- są zaledwie kilka lat młodsze od "starego", przyszłego magazyniera, a -po drugie- stanowią, poprzez swoje wykształcenie wyższe, kwiat inteligencji polskiej. Przy zupełnie innej okazji, będąc w tejże firmie, zdarzyło mi się usłyszeć od tej samej brygadzistki, określenie pewnej pracownicy w wieku około 55-57 lat... "stara rura"! Zaczynam się zastanawiać, jakie pokolenie wypuszczamy obecnie z domów, szkół, wyższych uczelni?! Czy naprawdę w dzisiejszych czasach kult młodości, sieciówek, galerii handlowych, kart kredytowych, liftingu i botoksu tak poprzestawiał młodym ludziom w głowach, że kwestie upływu czasu ograniczają do własnego "JA TU I TERAZ" ???!!! A wszystko, co jest poza tym, nie istnieje? Jest niegodne zastanowienia? Jest niegodne szacunku?
Zastanawia mnie, jaki jest stosunek tych młodych ludzi do ich matek, ojców, babć, dziadków... Bo oni chyba istnieją, też gdzieś pracują, być może w środowisku... ludzi dużo młodszych od siebie! A co, jeśli i tam ktoś rzuca w kierunku matki wspomnianej brygadzistki "stara rura"???
Na jakim świecie ja żyję?! Od ukończenia szkoły średniej zawsze gdzieś pracowałam. W każdej firmie wśród pracowników mieliśmy patchwork płci, wieku, wykształcenia, pochodzenia społecznego i nigdy nie spotkałam się z takim brakiem szacunku! Wręcz przeciwnie! Zawsze imponowały mi osoby z dużym doświadczeniem, nie tylko zawodowym, ale też życiowym... Odkąd pamiętam, rozczulał mnie widok starych, pomarszczonych, spracowanych dłoni... Twarzy, na których każda zmarszczka oznaczała jakąś głęboką mądrość; i nie chodzi o mądrość wyczytaną z encyklopedii, czy grubych ksiąg, ale ze zwykłego, pełnego zmagań życia.
Cóż, może nieco ironicznie, pozostaje mi życzyć owej "młodej" brygadzistce dobrnięcia z takim "luzem i polotem" do emerytury, czyli do... 67. roku życia ;) O ile do tego czasu wiek emerytalny nie poszybuje ponownie w górę ;)

Żeby nie było całkiem "dobitnie" i smutno - coś kolorowego: kosmetyczka, wykonana techniką 'crazy patchwork'.



1 komentarz: