sobota, 12 kwietnia 2014

Wiejskie praktyki czas zacząć...

Pisałam już, że jesienią poszłam na turystykę wiejską??? Pisałam! ;) Ten wybór, to dla mnie jak wygrana w bingo. Super kierunek, fajna szkoła, a przede wszystkim cudowni ludzie. Ja wychodzę z założenia, że w życiu nic nie dzieje się przez przypadek, a wszystkich ludzi, jakich spotykamy na naszej drodze, spotykamy "po coś", dlatego za każdego ludka z turystyki wiejskiej codziennie dziękuję losowi.
Przez całą jesień i zimę pilnie uczyliśmy się w szkolnych murach, więc naturalną koleją rzeczy było opuścić je wraz z nadejściem wiosny ;) Tak oto zaczęliśmy "wiejskie praktyki", czyli nasze wycieczki po gospodarstwach i innych miejscach godnych uwagi. Dzisiaj na pierwszy ogień poszło Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno - Spożywczego w Szreniawie, a okazja tym fajniejsza, że dzisiaj i jutro odbywa się tam Jarmark Wielkanocny.
Ludzie walą całymi rodzinami, bo faktycznie jest tutaj na co popatrzeć. Największa frajda dla dzieciaków, gdyż niewiele jest takich miejsc, gdzie mogą się dowiedzieć, jak to "drzewiej na wsi bywało". Poza tym zwierzaki "na żywo", więc mit z fioletową krową, od której mamy czekoladę, pęka, jak bańka mydlana ;D
A jarmark, jak to jarmark... Urocze, wiejskie "mydło i powidło" - od plastikowego badziewia, poprzez nostalgiczne baloniki na drucikach, po piękne, polskie rękodzieło... Najwięcej jednak punktów gastronomicznych z żarełkiem. Polskim, swojskim - a jakże! Wielkie bochny chleba, szyny i kiełbachy, a nawet piwa z całego świata; najdroższe ponad stówkę za butelkę ;P... I tutaj pojawił się problem! Nikt nie pomyślał o tych, którzy mięcha nie jedzą! Wiecie, jaki ja, wegetarianka, miałam problem, by wrzucić coś na ząb?! Okrążyłam wszystkie kramy chyba ze dwa razy, by w końcu na jednym, jedynym znaleźć paszteciki z kapustą i grzybami! To wszystko!!! Mimo bogatych wrażeń wzrokowych, wróciłam głodna nieco ;)

Ja, rękodzielnik, już tak mam, że na każdym tego typu jarmarku, wysupłam z tłumu jakichś innych rękodzielników - mistrzów w swoim fachu, by pozachwycać się ich pracami, pomiziać, podotykać (oczywiście, prace! :D ). I tym razem tak było... Już przy "pierwszym okrążeniu" rzucił mi się w oczy kramik z przepięknymi pracami Magdy i Jacka Tesławskich z "Osady Krajeńskiej". Drewniane naczynia tak cudnej urody, wykonane z taką starannością, a jednocześnie zachowujące rustykalny, wiejski styl, że mogłabym stać i głaskać każde z nich godzinami.
Dla Waszej informacji podam namiary na autorów tych cudeniek, bo warte są uwagi ;)
www.osadakrajenska.pl
http://teslawscy.blogspot.com/





Jeśli jesteśmy przy drewnie, to natknęłam się również na takie ciekawe rzeźby, ale autora, niestety, nie namierzyłam ;)
I jeszcze kilka migawek "muzealnych" ;)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz