poniedziałek, 15 września 2014

Czy łatwo szyć dla pasjonatów?

Zdarza się, że jakiś pasjonat zwróci się do mnie z prośbą, bym uszyła coś "pod niego". Z jednej strony nie jest to łatwe zadanie, bo kiedy pytam o oczekiwania wobec produktu finalnego, słyszę zazwyczaj: "Eeeeee, yyyyyy, mmmmm.... no nie wiem, ale przecież coś wymyślisz". Z drugiej strony daje mi to pole do popisu, niczym nieograniczoną swobodę działania i rozbudza kreatywność, gdyż muszę się nieźle nagimnastykować, by wejść niejako w świat rzeczonego pasjonata. Wtedy rozumiem aktorów, przygotowujących się do nowej roli :)
Kilka miesięcy temu moja przyjaciółka poprosiła o uszycie torby - dużej, koniecznie "z fioletem", koniecznie z wieloma kieszonkami, na solidnym, regulowanym pasku, którą można nosić również w ręku, z mocnej, solidnej tkaniny. Dziewczyna uwielbiająca swoją pracę w pewnym biurze podróży, z którym czuje się silnie związana, więc marzyła o tym, by na torbie walnąć jakieś logo, ale w sposób... odjazdowy :) Wymyśliłam torbę typu 'messenger', z fioletowej i czarnej codury, odszytą wewnątrz wzorzystą podszewką (mocna tkanina tapicerska) z naszytymi logotypami, wyciętymi z... bawełnianych, firmowych koszulek :D
Powstało coś takiego (kilka zdjęć z "procesu produkcji" i... dwie strony torby ):








1 komentarz: