czwartek, 29 maja 2014

Diagnoza

OMD już po wstępnej diagnozie... Lekarz prowadzący przyznał, że w całej swojej karierze nie widział takiego "stwora" - guz jest bardzo duży, nie dość, że się rozrasta, to wchłania w siebie okoliczne tkanki (jedna ściana "przyklejona" do pęcherza, jak to określił). Darek stara się trzymać, ale rzucone niby z humorem w stronę lekarza, przy trzęsącym się podbródku: "Panie doktorze, to ile mi zostało?", zwala mnie z nóg. Widzę, że lekarz prowadzący, także humorem, próbuje rozładować atmosferę: "Nie wyrokujmy. Może to tylko bardzo rozległy stan zapalny. Poza tym nie masz pan gęby nowotworowca."
Z kolei profesor Krokowicz mówi prosto z mostu, że na 99,9 % to rak i należy się nastawić na poważną i szybką operację, po której wdrożona zostanie chemioterapia. Ale najpierw operacja i histopatologia. Dowiedziałam się, że ze względu na wielkość guza i złożoność operacji (możliwa stomia), ma operować ktoś z grona profesorskiego. Zrobię wszystko, stanę na głowie, by był to prof. Krokowicz...
Najciekawsze jest pytanie lekarzy, dlaczego tak późno!!! Ha! Problem w tym, że to pytanie należy zadać lekarzom, którzy leczą Darka od... grudnia!!! Bo wtedy wystąpiły pierwsze objawy, ale lekarze leczyli go... antybiotykami (!!!) twierdząc, że pewnie "jakiś mały stan zapalny", a lekarz gastrolog badał go "przez biurko" - fizycznie nawet pacjenta nie dotknął! Żaden nie widział potrzeby skierowania na USG! Mdli mnie, gdy słyszę od lekarzy o jakiejkolwiek profilaktyce - czcze gadanie...

***

Mięciutka i leciutka, duża torba. Uszyta techniką patchworku klasycznego z tkanin bawełnianych. Wewnątrz odszyta satynową podszewką w kolorze khaki, z dwudzielną kieszonką z wzorzystej tkaniny. Jedna strona torby ozdobiona abstrakcyjnie naszytą włóczką oraz 3. dużymi guzikami, przytwierdzonymi do torby włóczkowymi frędzlami. Wymiary: szer. u wylotu - 39,5 cm; wys. - 43,5 cm; głębokość dna - 12 cm; długość rączek - 57 cm.



środa, 28 maja 2014

Wszystko stanęło na głowie...

Wszystko... Wczoraj Ojciec Moich Dzieci wylądował w szpitalu z krwawieniem z przewodu pokarmowego. SOR, badania, przepychanki z gabinetu do gabinetu, od lekarza do lekarza. Pacjent trafia do szpitala po 9. rano - na salę przydzielony zostaje grubo po 18... Nerwy, zmęczenie... Wstępne rozpoznanie - duży guz w obrębie jelita grubego. Dzisiaj przed południem konsultacje, pozostałe badania i decyzje, co dalej. Nie spałam pół nocy; odwołałam wyjazd do Słupska - wszystko musi poczekać... Może różnie między nami bywało, ale w takiej sytuacji stanę przy nim murem, jak staję zawsze przy każdym z przyjaciół. Kiedy zdrowie się wali, człowiek potrzebuje wsparcia nie tylko duchowego, ale przede wszystkim fizycznego, namacalnego; potrzebuje wokół siebie bliskich osób, dotyku życzliwej dłoni, przyjacielskiego poklepania po plecach. Czasami kogoś, kto zwyczajnie pomilczy, ale będzie obok, na wyciągnięcie ręki. Przeżywałam to na własnej skórze rok temu, dlatego od podszewki znam uczucie, jakie niesie ze sobą przyjacielskie wsparcie; znam też gorycz odrzucenia, niestety. 

***
Patchwork Cocoons - "White, Pink & Grey"
Technika - własna; obwód naszyjnika - ok. 110 cm.






wtorek, 20 maja 2014

Publiczne zobowiązanie

Ja, Małgorzata 'Shayneen', zobowiązuję się do podjęcia wszelkich kroków, by posiąść wiedzę, wymaganą na egzaminach, do których niebawem przystąpię :D

Myślę, że takie publiczne zobowiązanie, zmusi mnie w końcu do klapnięcia z książkami, zeszytami, skryptami i sumienne przygotowanie się do egzaminów, bo zwlekam, zwlekam i zwlekam... Faktem jest, że wszelkie prace kontrolne oddałam w terminie i wszystkie zostały bardzo wysoko ocenione; jeden egzamin ustny też zaliczony na ocenę bardzo dobrą, więc jest nadzieja, że z pozostałymi również pójdzie jako tako ;)
Trzymajcie za mnie kciuki ;)


Kołderka dla noworodka. Wymiary: 62 x 79 cm. Wzór: "Apple Core". Wewnątrz antyalergiczna ocieplina silikonowa; quilting maszynowy w szwach.








niedziela, 18 maja 2014

Baborówko

Jest takie miejsce, blisko, bliziuteńko Poznania, tuż pod Szamotułami, gdzie miłość do zwierząt, do wsi, do natury, do ratowania tego, co zniszczone, a historią pisane, stało się pasją rodzinną. Miejsce, gdzie każdy centymetr kwadratowy z kilkusethektarowej posiadłości zachwyca, zapiera dech w piersi... Baborówko... Kompleks pałacowy, znajdujący się w posiadaniu ludzi z pasją, a przy tym niebywale życzliwych, ciepłych, przyjacielskich. Ludzi pięknych, jak miejsce, które stworzyli. Popatrzcie na zdjęcia (może niezbyt doskonałe, bo moje własne :D), a kiedy będziecie w pobliżu, znajdźcie czas, by zobaczyć wszystko na własne oczy i posłuchać niezwykle pięknych i mądrych opowieści Pani Krysi - właścicielki posiadłości.






























środa, 7 maja 2014

Blogowe poślizgi :)

Dzisiaj 7 maja i właśnie na blogu ukazał się mój wpis z... 2 kwietnia :) Oj, przepraszam, możliwe, że ukazał się wczoraj, ponieważ staram się chociaż raz dziennie sprawdzić moją blogową rzeczywistość, a wczoraj zapomniałam i nie wchodziłam tutaj. Walczę od dłuższego czasu z publikacją wpisów, które ukazują się z bardzo dużym opóźnieniem i nikt nie potrafi mi pomóc. Cały blog ustawiony jest prawidłowo - czas, zegar... Nie jest to także wina szablonu; sprawdzano. Ot, zagadka :) Tak więc, redaguję ten wpis, ale nie mam pewności, kiedy się ukaże - czy za miesiąc, za dwa, jesienią, czy w Boże Narodzenie :D
W każdym razie za oknem piękny maj, wiosna w pełni, czyli czas, gdy mam najwięcej weny twórczej, ale ogrom obowiązków, zupełnie nie związanych z rękodzielnictwem, skutecznie wyrywa mnie z mojego magicznego "świata szmat"... Przede mną końcowe prace kontrolne w szkole, egzaminy z wszystkich przedmiotów oraz egzaminy zawodowe - teoria i praktyka. Czy już się uczę? Hmm... Powiem tak - mam zamiar zacząć :D
Ten miesiąc pewnie będzie troszkę wyjazdowy. Kolejne 'agro' w ramach wycieczek szkolnych, a pod koniec maja Słupsk i okolice - to już zupełnie "prywatny" wypad, który nazwałam żartobliwie "Podróżą do 20. krzeseł", ponieważ muszę przemieścić stare, zdobyczne krzesła z punktu A do punktu B, które to krzesła ktoś mi chomikował, ale dłużej już nie może :) Obawiam się, że jeśli wszystko przeciągnie się w czasie i dojdą jeszcze punkty C, D, E... to ostatnia podróż może odbyć się do jednego krzesła, niestety.
Mamy wiosnę, więc niech będą kwiaty... Poduszki (40 x 40 cm) uszyte z bawełnianej tkaniny z kolekcji "Curtis Botanical" firmy "Lewis & Wood", której nadruk stanowią wierne kopie reprodukcji z "Magazynu Botanicznego" Williama Curtisa.